dziś pokażę Wam zdobienie z konferencji Meet Beauty i będzie też kilka słów o samej imprezie.
23 kwietnia odbyła się druga edycja konferencji Meet Beauty, poświęconej blogerom i vlogerom urodowym. była to już moja druga konferencja MB i wyraźnie widać, że z roku na rok organizacja jest coraz lepsza. tak jak na pierwszej edycji i tym razem do wyboru były różne warsztaty (paznokcie, makijaż, pielęgnacja) i wykłady. zapisałam się na wszystkie warsztaty, bo bardzo chciałam wziąć w nich udział. w niektórych wykładach też i to właśnie bym zmieniła. bo wszystkie warsztaty pokrywają się z wykładami, przez co nie da się iść na jedno i drugie.
najpierw pokażę Wam zdobienie inspirowane logiem Meet Beauty, a zaraz po nim znajdziecie moje przemyślenia na temat konferencji ;)
światło dzienne, sally hansen - diamond strenght, 2 warstwy bourjois - 1 white spirit, różowe ciapki, top CND vinylux
ze wszystkich planowych atrakcji najbardziej podobały mi się warsztaty paznokciowe Indigo. poza tym, że firma przygotowała dla nas wielkie torby z produktami do pielęgnacji i z lakierami (!!), warsztaty były rzeczywiście interesujące i dowiedziałam się na nich wielu przydatnych rzeczy. chociażby o tym, że lakieru hybrydowego nie zmywa się wacikami bezpyłowymi, bo się po prostu nie da. myślę, że stąd mój nieudany pierwszy raz, o tu (klik). choć ja raczej z hybrydami się po prostu nie polubię, to teraz przynajmniej wiem, że to że zniszczyły mi paznokcie było właściwie moją winą (!). a wracając do warsztatów, przemiła pani z Indigo pokazała nam metodę manicure'u masłem shea i omówiła najczęściej popełniane błędy przy robieniu hybryd. a do tego każda z uczestniczek warsztatów dostała zaproszenie na warsztaty Indigo właśnie z robienia paznokci hybrydowych. bardzo się cieszę, że będę mogła wziąć w nich udział i dowiedzieć się czegoś więcej. i myślę, że firma świetnie rozwiązała tę kwestię (tak właściwie zwróciła mi na to uwagę aalimkaa, ale myślę, że ma stuprocentową rację). Indigo nie dało nam hybryd, tylko zaprosiło nas na warsztaty, przez co laicy tacy jak ja (!) nie napiszą bzdur o lakierach hybrydowych, kiedy problem polega na ich nieprawidłowej aplikacji, czy niewłaściwym zmywaniu (tak, znowu ja :P), a nie tkwi w samych lakierach. to naprawdę świetny pomysł ze strony marki :) a ja cieszę się dodatkowo, że dostałyśmy normalne lakiery, które będę mogła spokojnie przetestować, nie czując presji, że muszę nosić hybrydy pierdyliard dni.
warsztaty makijażowe Lirene prowadziła Anna Orłowska, znana pewnie wielu osobom z tvn style. miałam nadzieję, że dzięki tym warsztatom w końcu nauczę się malować. kilka wskazówek było, ale niestety teraz widzę, że chyba jestem na straconej pozycji i po prostu nie ma dla mnie nadziei. tym bardziej, że każdy podkład/krem bb/cc jest dla mnie za ciemny :P koniec końców na warsztatach makijażowych było jednak całkiem ciekawie.
a warsztaty pielęgnacyjne tołpy? niestety były jak dla mnie kompletnym niewypałem... może to kwestia tego, że u nas prowadziła je inna pani niż w poprzednich grupach. w każdym razie poszłam tam dowiedzieć się czegoś o pielęgnacji, a wyszłam z tych warsztatów z przekonaniem, że wiem jeszcze mniej niż mi się wydawało... niestety przykro mi, ale to był jedynie stracony czas. choć już tytuł warsztatów "jak kupować mniej" powinien mnie skutecznie zaalarmować. niestety lampka mi się nie zapaliła. następnym razem jednak pomyślę dwa razy.
dodatkowo poza warsztatami i wykładami na konferencji była też tzw. strefa relaksu, czyli miejsce, gdzie znajdowały się stoiska firm, takich jak lirene, indigo, golden rose, bielenda, czy pilomax. stoisko tej ostatniej firmy sobie darowałam, bo na poprzedniej edycji MB byłam u nich na badaniu skóry głowy i myślę, że nic się od tego czasu nie zmieniło. natomiast żałuję, że nie odwiedziłam stoiska schwarzkopf, gdzie można było zbadać strukturę swoich włosów. niestety dowiedziałam się o tym stoisku dopiero po konferencji. na stoiskach bielendy i palmersa można było powąchać i wypróbować wszystkie produkty, co było bardzo fajne, bo o ile czasem możemy powąchać kosmetyk w sklepie, nie mamy okazji wypróbowania go na skórze. tu było zupełnie inaczej. szkoda tylko, że z palmersa dostałyśmy próbki balsamu i czegoś na kształt samoopalacza (?), którego na pewno nie użyję. a np. ich nowy kokosowy krem do rąk byłby w zamian za to idealny ;)
przy kilku stoiskach były kolejki, ale chyba najdłuższa była do eveline. nic dziwnego, skoro panie cierpliwie dobierały każdej z dziewczyn kosmetyki według upodobań. bardzo podobało mi się podejście firmy. wiadomo, jedna osoba dostała nieco więcej, ale każdy kto wytrwał w kolejce dostał właściwie to co chciał.
jedynym stoiskiem, na którym niestety się zawiodłam było glov. a raczej może nie zawiodłam się na stoisku, tylko na podejściu firmy. jak tylko dowiedziałam się, że glov będzie na konferencji i wszystko posprawdzałam, bardzo chciałam wypróbować tę rękawicę (dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi, to rękawica, która zmywa makijaż za pomocą samej wody, bez użycia żadnych środków do demakijażu). na samym stoisku było bardzo sympatycznie, pani opowiedziała nam o marce, poinformowała nas, że produkty można kupić na ich stronie internetowej, a już niedługo w rossmannie i hebe. na koniec dostałyśmy miniaturki glov na wypróbowanie. to co mi się nie podobało? to, że po konferencji okazało się, że niektóre dziewczyny dostawały pełnowymiarowe rękawice. a nam wyraźnie powiedziano, że będziemy je mogły sobie kupić. nie podoba mi się takie coś. albo dostają wszyscy albo nikt. myślę, że tak byłoby sprawiedliwie, a tak odczuwam lekki niesmak. wiecie, nie chodzi o to, żeby wszystko d o s t a ć. bo po konferencji zamówiłam sobie na stronie pełnowymiarową rękawicę. chodzi po prostu o równe traktowanie i jakąś sprawiedliwość. szkoda glov, że tak to dziwnie załatwiliście.
na koniec muszę przyznać, że ogólnie konferencja bardzo mi się podobała. organizacja była o wiele lepsza niż w zeszłym roku. było znacznie więcej miejsc do siedzenia, więcej czasu na pogaduchy, stanie w kolejkach i zwiedzanie stoisk poszczególnych firm. poza warsztatami tołpy, było super :)
sale poszczególnych warsztatów były po prostu dostosowane do warsztatów i wykładów, a nie tak jak podczas poprzedniej edycji, kiedy czasem było słychać przez ścianę prezentację innej marki. i tak myślę, że chyba jedyne co bym zmieniła to może wprowadziłabym jakiś limit albo określoną ilość produktów z danej firmy na jedną osobę, żeby później nie było jakichś niemiłych niespodzianek, jak w tym roku z glov lub w zeszłym roku z golden rose.
ale co tu dużo mówić, bardzo mi się podobało i bardzo się cieszę, że tam byłam! :)
a na koniec jeszcze właściwie jedyne zdjęcie jakie zrobiłyśmy sobie z aalimką i sabi nails
i jeszcze na sam koniec chyba najfajniejsza relacja jaką widziałam, bez zbędnego gadania. idealnie oddaje klimat konferencji :)
a stworzyła ją Aga z wwwlosy.pl































































