Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konferencja - conference. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konferencja - conference. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 sierpnia 2017

mocno subiektywna relacja z trzeciej edycji meet beauty

minął już jakiś czas i mogę spokojnie powiedzieć, że emocje opadły, a ja trochę ochłonęłam i teraz mogę Wam w końcu opowiedzieć o trzeciej edycji konferencji blogerskiej Meet Beauty. czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta to wydarzenie, które miało miejsce w maju? wiem, że minęło już sporo czasu, ale jeśli jesteście ciekawi mojej relacji, zapraszam ;)
każda edycja Meet Beauty budziła ogromne zainteresowanie i emocje. tym razem nie było inaczej. konferencja blogerska, w której biorą udział największe blogi kosmetyczne to nie lada gratka. mam to szczęście, że udało mi się dostać na każdą z trzech edycji, dzięki czemu mam pewne porównanie.
i zaczniemy właśnie od tego, jak było wcześniej (relacji z pierwszej edycji nie było, ale zapraszam Was do moich przemyśleń na temat drugiej - klik). pierwsza edycja może nie była doskonała (choć warsztaty fotograficzne - mimo tego, że dostałyśmy się chyba cudem, bo ilość miejsc była bardzo mocno ograniczona - sztos), jednak była to pierwsza edycja, więc wszystko było do wybaczenia. sale z warsztatami oddzielone od siebie cienkimi "parawanami", tak, że na jednych warsztatach było słychać prowadzącego z warsztatów obok. niektóre zajęcia będące jedynie promocją firmy (np. pierre rene czy remington), czy długie kolejki do kilku stanowisk firm, a czasu pomiędzy warsztatami i wykładami na tyle mało, że i tak w kolejce nie dało się wystać do końca. był nawet poczęstunek - co w sumie nie dziwi, bo konferencja trwała pół dnia od samego rana. były to jedynie kanapki, ale zawsze to coś do jedzenia ;)
na szczęście organizatorzy doskonale poprawili wszelkie błędy i druga edycja meet beauty odbyła się z wielką pompą i właściwie bez błędów, które pojawiły się za pierwszym razem. osobne sale warsztatowe, specjalne pomieszczenie, w którym prezentowały się poszczególne firmy, które jednocześnie było tzw. strefą relaksu, gdzie można było usiąść i odpocząć. nawet jedzenie się poprawiło. było dużo kanapek i pyszne ciepłe zupy na obiad. ogólnie duża przestrzeń i ogromne poczucie, że to super impreza, że jest się częścią czegoś wielkiego i ważnego.
a trzecia edycja? po pierwszej i drugiej edycji meet beauty, po tej kolejnej spodziewałam się dużo. nie chodzi o to, że miałaby być jeszcze lepsza od drugiej edycji. ale organizacyjnie na przykładzie pierwszej i drugiej edycji widać było duże postępy. niestety okazało się, że "nic nie może przecież wiecznie trwać" i tak oto organizacja trzeciej edycji mb jakby cofnęła się nieco do początku. nie chcę jedynie narzekać, bo muszę przyznać, że pod względem merytorycznym była to najlepiej przygotowana edycja ze wszystkich dotychczasowych. warsztaty i wykłady na których byłam na prawdę dużo mi dały. no i warsztaty w końcu miały prawdziwą formę warsztatów, gdzie mogłyśmy wypróbować różne rzeczy same (lakiery aquarelle na warsztatach neonail i sztuczne rzęsy na warsztatach eyelure). co prawda na warsztatach golden rose i gosh nie było dla nas części praktycznej, ale i tak mi się podobało - szczególnie na gr, gdzie dowiedziałam się, jak przygotować twarz pod makijaż.
jednak poza warsztatami i wykładami, strona organizacyjna jest też bardzo istotna. a tutaj niestety było bardzo słabo - może osoby, które były na meet beauty pierwszy raz nie odniosły takiego wrażenia, ale po dwóch wcześniejszych edycjach mogę śmiało stwierdzić, że w tym roku coś nie zagrało.
od czego by tu zacząć...
w tym roku meet beauty było połączone z targami beauty days, co w praktyce oznaczało, że na targowej hali była wydzielona mała strefa dla konferencji. sala wykładowa była jakby osobnym pomieszczeniem, co było super, jednak warsztaty odbywały się w dwóch "salach" utworzonych z jakichś takich cienkich parawanowych ścianek (witaj pierwsza edycjo) - ktoś na warsztatach obok powiedział coś głośniej przez mikrofon, a Ty nie słyszałaś osoby prowadzącej na swoich warsztatach... dodatkowy hałas z hali targowej, bo wiadomo, że tam pełno atrakcji, do tego często głośnych.
kolejna sprawa to "strefa relaksu", która w tym roku niestety nie wyglądała tak jak podczas drugiej edycji. było tam kilka miejsc do siedzenia, jednak niestety jak na 300 blogerek to trochę zbyt mało. przy strefie wydzielonej dla konferencji była też tylko jedna toaleta, do której nieustannie była kolejka. ale co poradzić.
była jednak także sprawa jedzenia. o ile podczas poprzednich edycji był zapewniony poczęstunek, tak tym razem niestety go nie było. przy wyjściu ze strefy meet beauty były za to postawione food trucki (2?!) i różnego rodzaju budy z jedzeniem. niestety nie dało się tam zjeść nic w miarę normalnego - same burgery, zapiekanki, kiełbasy i frytki. nie zrozumcie mnie źle, bo nie jestem jakimś wegemaniakiem, gdzie wszystko musi być fit. lubię street food i chętnie zjem dobrego burgera, ale właśnie - d o b r e g o. wyboru nie było, bo burgery były tylko w jednym miejscu i niestety nie były najlepsze (choć wiem, że niektórym smakowały ;) ). no i oczywiście płatność tylko gotówką. wybór jedzenia nie był zbyt duży, ale ze względu na brak innej opcji, trzeba było coś kupić.
i chyba już ostatnia kwestia organizacyjna, gdzie widać, że niestety coś zawiodło - gifty. broń boże nie chodzi mi o to, że dostałyśmy mało prezentów. tylko sama forma w tym roku była nieco dziwna. przed konferencją pojawiła się informacja, że w tym roku nie będzie specjalnej strefy, w której będą stoiska sponsorów meet beauty, tylko wszystkich będzie można spotkać w strefie targowej. pomyślałam sobie: ok, może i jest to jakieś rozwiązanie, ale chodząc dość regularnie na targi kosmetyczne, nie do końca wiedziałam, w jaki sposób 300 blogerek ma się zmieścić przy jakimś stoisku... targi beauty days nie są co prawda tak znane jak inne targi kosmetyczne (w porównaniu do beauty forum tu było po prostu pusto), bo była to dopiero jedna z pierwszych edycji. jednak nie to okazało się problemem. pierwszego dnia konferencji podczas jakiejś przerwy zobaczyłam, że niektóre dziewczyny mają torby z różnymi kosmetykami (innymi niż te z poszczególnych warsztatów) i z ciekawości zapytałam skąd je wzięły. na to jedna z nich opowiedziała mi całą historię, jak to trzeba iść na poszczególne stoiska i tam dają różne rzeczy. tam wystarczy pójść powiedzieć, że jest się z konferencji, w inne miejsce iść podać maila, a jeszcze gdzie indziej iść i powiedzieć, że jest się blogerką i podać bloga.
nie do końca lubię zachowywać się na zasadzie: "jestem blogerę, poproszę gifty", ale skoro w tym roku taka była forma konferencji, no to już trudno. poszłyśmy z dziewczynami i zaczęłyśmy załatwiać blogerskie biznesy :D niestety okazało się, że na stoisku bandi brakowało już niektórych produktów, bo okazało się, że darmowe kremy są łakomym kąskiem i pełno osób spoza konferencji dostało od firmy torby. kolejną firmą, która miała upominki tylko dla wybranych była delia. mam wrażenie, że było więcej stoisk, do których miałyśmy iść, ale  po prostu o tym nie wiedziałyśmy. bo to, co jest najdziwniejsze to to, że nie było żadnej oficjalnej informacji o tym, gdzie mamy iść i jakie informacje podać.
pod koniec drugiego dnia dostawałyśmy też kosmetyczne torby z pięknymi grafikami. były 4 różne grafiki, przedstawiające kolejno pielęgnację, kolorówkę, włosy i paznokcie. oczywiście lakieromaniaczki chciały torby z paznokciami, miałyśmy zresztą na identyfikatorach hasztag: paznokcie. ale niestety więcej osób chciało torby paznokciowe i nie wszystkie lakieromaniaczki takie dostały. ja poprosiłam specjalnie o torbę paznokciową (kiedy jeszcze były) i był duży problem, żebym akurat taką dostała, ale udało się :) szkoda tylko, że przez łowczynie giftów, które zmyły się jeszcze pierwszego dnia przed zakończeniem konferencji, niektóre z dziewczyn w ogóle nie dostały toreb, bo dla nich zabrakło.
zupełnie pominę już kwestię plebiscytu na najlepsze blogi w poszczególnych kategoriach i to, że o ile w pozostałych kategoriach wygrały znane blogi, tak w kategorii paznokciowej wygrała dziewczyna, o której żadna z naszego grona lakieromaniaczek niestety nigdy nie słyszała. a jak się później okazało, laureatka nagrody jest stylistką paznokci firmy indigo i lakiery tylko tej firmy prezentuje na blogu.
sam pomysł wręczenia nagród dla najlepszych blogów był bardzo fajny, ale sposób głosowania i to, że nie było podanej listy blogów biorących udział w konferencji było nieco dziwne i utrudniało wybór.
myślę, że to już koniec mojego biadolenia ;) oczywiście cieszę się, że dostałam się po raz kolejny na meet beauty i miałam szansę wziąć udział w tych wszystkich warsztatach i wykładach. w końcu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o makijażu, dostałam pełno świetnych kosmetyków - w tym super podkład z eveline (którego używam! mój pierwszy podkład!!!) i pierwszy pędzel do podkładu z gosha :D
szkoda tylko, że skoro były 4 kategorie konferencji, kolorówka i pielęgnacja były tak mocno reprezentowane przez różne firmy, a np. paznokcie, czy włosy - dużo słabiej. ale pozostaje tylko mieć nadzieję, że w przyszłości będzie już tylko lepiej, a także, że moja relacja nie sprawi, że za rok się nie dostanę :D
a na koniec dwa zdjęcia paznokciowe, które ukradłam od Cieniu. pozostałe zdjęcia pochodzą z fanpage'a meet beauty

poniedziałek, 2 maja 2016

konferencja meet beauty - zdobienie i relacja

dziś pokażę Wam zdobienie z konferencji Meet Beauty i będzie też kilka słów o samej imprezie.
23 kwietnia odbyła się druga edycja konferencji Meet Beauty, poświęconej blogerom i vlogerom urodowym. była to już moja druga konferencja MB i wyraźnie widać, że z roku na rok organizacja jest coraz lepsza. tak jak na pierwszej edycji i tym razem do wyboru były różne warsztaty (paznokcie, makijaż, pielęgnacja) i wykłady. zapisałam się na wszystkie warsztaty, bo bardzo chciałam wziąć w nich udział. w niektórych wykładach też i to właśnie bym zmieniła. bo wszystkie warsztaty pokrywają się z wykładami, przez co nie da się iść na jedno i drugie.
najpierw pokażę Wam zdobienie inspirowane logiem Meet Beauty, a zaraz po nim znajdziecie moje przemyślenia na temat konferencji ;)

światło dzienne, sally hansen - diamond strenght, 2 warstwy bourjois - 1 white spirit, różowe ciapki, top CND vinylux
ze wszystkich planowych atrakcji najbardziej podobały mi się warsztaty paznokciowe Indigo. poza tym, że firma przygotowała dla nas wielkie torby z produktami do pielęgnacji i z lakierami (!!), warsztaty były rzeczywiście interesujące i dowiedziałam się na nich wielu przydatnych rzeczy. chociażby o tym, że lakieru hybrydowego nie zmywa się wacikami bezpyłowymi, bo się po prostu nie da. myślę, że stąd mój nieudany pierwszy raz, o tu (klik). choć ja raczej z hybrydami się po prostu nie polubię, to teraz przynajmniej wiem, że to że zniszczyły mi paznokcie było właściwie moją winą (!). a wracając do warsztatów, przemiła pani z Indigo pokazała nam metodę manicure'u masłem shea i omówiła najczęściej popełniane błędy przy robieniu hybryd. a do tego każda z uczestniczek warsztatów dostała zaproszenie na warsztaty Indigo właśnie z robienia paznokci hybrydowych. bardzo się cieszę, że będę mogła wziąć w nich udział i dowiedzieć się czegoś więcej. i myślę, że firma świetnie rozwiązała tę kwestię (tak właściwie zwróciła mi na to uwagę aalimkaa, ale myślę, że ma stuprocentową rację). Indigo nie dało nam hybryd, tylko zaprosiło nas na warsztaty, przez co laicy tacy jak ja (!) nie napiszą bzdur o lakierach hybrydowych, kiedy problem polega na ich nieprawidłowej aplikacji, czy niewłaściwym zmywaniu (tak, znowu ja :P), a nie tkwi w samych lakierach. to naprawdę świetny pomysł ze strony marki :) a ja cieszę się dodatkowo, że dostałyśmy normalne lakiery, które będę mogła spokojnie przetestować, nie czując presji, że muszę nosić hybrydy pierdyliard dni.
warsztaty makijażowe Lirene prowadziła Anna Orłowska, znana pewnie wielu osobom z tvn style. miałam nadzieję, że dzięki tym warsztatom w końcu nauczę się malować. kilka wskazówek było, ale niestety teraz widzę, że chyba jestem na straconej pozycji i po prostu nie ma dla mnie nadziei. tym bardziej, że każdy podkład/krem bb/cc jest dla mnie za ciemny :P koniec końców na warsztatach makijażowych było jednak całkiem ciekawie.
a warsztaty pielęgnacyjne tołpy? niestety były jak dla mnie kompletnym niewypałem... może to kwestia tego, że u nas prowadziła je inna pani niż w poprzednich grupach. w każdym razie poszłam tam dowiedzieć się czegoś o pielęgnacji, a wyszłam z tych warsztatów z przekonaniem, że wiem jeszcze mniej niż mi się wydawało... niestety przykro mi, ale to był jedynie stracony czas. choć już tytuł warsztatów "jak kupować mniej" powinien mnie skutecznie zaalarmować. niestety lampka mi się nie zapaliła. następnym razem jednak pomyślę dwa razy.

dodatkowo poza warsztatami i wykładami na konferencji była też tzw. strefa relaksu, czyli miejsce, gdzie znajdowały się stoiska firm, takich jak lirene, indigo, golden rose, bielenda, czy pilomax. stoisko tej ostatniej firmy sobie darowałam, bo na poprzedniej edycji MB byłam u nich na badaniu skóry głowy i myślę, że nic się od tego czasu nie zmieniło. natomiast żałuję, że nie odwiedziłam stoiska schwarzkopf, gdzie można było zbadać strukturę swoich włosów. niestety dowiedziałam się o tym stoisku dopiero po konferencji. na stoiskach bielendy i palmersa można było powąchać i wypróbować wszystkie produkty, co było bardzo fajne, bo o ile czasem możemy powąchać kosmetyk w sklepie, nie mamy okazji wypróbowania go na skórze. tu było zupełnie inaczej. szkoda tylko, że z palmersa dostałyśmy próbki balsamu i czegoś na kształt samoopalacza (?), którego na pewno nie użyję. a np. ich nowy kokosowy krem do rąk byłby w zamian za to idealny ;)

przy kilku stoiskach były kolejki, ale chyba najdłuższa była do eveline. nic dziwnego, skoro panie cierpliwie dobierały każdej z dziewczyn kosmetyki według upodobań. bardzo podobało mi się podejście firmy. wiadomo, jedna osoba dostała nieco więcej, ale każdy kto wytrwał w kolejce dostał właściwie to co chciał.
jedynym stoiskiem, na którym niestety się zawiodłam było glov. a raczej może nie zawiodłam się na stoisku, tylko na podejściu firmy. jak tylko dowiedziałam się, że glov będzie na konferencji i wszystko posprawdzałam, bardzo chciałam wypróbować tę rękawicę (dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi, to rękawica, która zmywa makijaż za pomocą samej wody, bez użycia żadnych środków do demakijażu). na samym stoisku było bardzo sympatycznie, pani opowiedziała nam o marce, poinformowała nas, że produkty można kupić na ich stronie internetowej, a już niedługo w rossmannie i hebe. na koniec dostałyśmy miniaturki glov na wypróbowanie. to co mi się nie podobało? to, że po konferencji okazało się, że niektóre dziewczyny dostawały pełnowymiarowe rękawice. a nam wyraźnie powiedziano, że będziemy je mogły sobie kupić. nie podoba mi się takie coś. albo dostają wszyscy albo nikt. myślę, że tak byłoby sprawiedliwie, a tak odczuwam lekki niesmak. wiecie, nie chodzi o to, żeby wszystko d o s t a ć. bo po konferencji zamówiłam sobie na stronie pełnowymiarową rękawicę. chodzi po prostu o równe traktowanie i jakąś sprawiedliwość. szkoda glov, że tak to dziwnie załatwiliście.
na koniec muszę przyznać, że ogólnie konferencja bardzo mi się podobała. organizacja była o wiele lepsza niż w zeszłym roku. było znacznie więcej miejsc do siedzenia, więcej czasu na pogaduchy, stanie w kolejkach i zwiedzanie stoisk poszczególnych firm. poza warsztatami tołpy, było super :)
sale poszczególnych warsztatów były po prostu dostosowane do warsztatów i wykładów, a nie tak jak podczas poprzedniej edycji, kiedy czasem było słychać przez ścianę prezentację innej marki. i tak myślę, że chyba jedyne co bym zmieniła to może wprowadziłabym jakiś limit albo określoną ilość produktów z danej firmy na jedną osobę, żeby później nie było jakichś niemiłych niespodzianek, jak w tym roku z glov lub w zeszłym roku z golden rose.
ale co tu dużo mówić, bardzo mi się podobało i bardzo się cieszę, że tam byłam! :)

a na koniec jeszcze właściwie jedyne zdjęcie jakie zrobiłyśmy sobie z aalimką i sabi nails



i jeszcze na sam koniec chyba najfajniejsza relacja jaką widziałam, bez zbędnego gadania. idealnie oddaje klimat konferencji :)
a stworzyła ją Aga z wwwlosy.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...