Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja - review. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja - review. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2020

Eveline - skoncentrowana odżywka do paznokci 8 w 1 total action (zdjęcia przed i po)

hej, dziś chciałabym Wam powiedzieć parę słów o nowej "starej" odżywce Eveline. tak, tej słynnej 8 w 1, która odbudowuje zniszczone paznokcie, która obecnie ma nową, ulepszoną formułę - bez formaldehydu. i chciałabym też przez ten wpis nieco "odczarować" odżywki Eveline, które przez część osób są postrzegane dość negatywnie ze względu na burzę, jaka rozpętała się dobrych kilka lat temu, kiedy wszyscy posądzali Eveline i ich odżywkę o zniszczenie paznokci przez to, że w składzie znajduje się formaldehyd.
poczta pantoflowa niestety działa w dwie strony i o ile na początku wszystkie koleżanki - mające cokolwiek wspólnego z paznokciami lub nie - polecały sobie na słabe paznokcie odżywkę 8 w 1, "tę z czerwonym krzyżykiem", która działa cuda i pomaga jak nic innego, tak później, jak pojawiła się informacja, że u kogoś pojawiła się na paznokciach onyholiza od tej odżywki, wszyscy zaczęli się jej bać i unikać jak ognia. cóż, nie jestem ekspertem, ale jednak mam rozum i jeśli na odżywce jest opisane dokładne stosowanie i uwaga, że nie należy używać jej dłużej niż x dni, to - no cóż - nie należy i tyle. gdyby wszyscy stosowali się do zaleceń stosowania, pewnie nie byłoby problemu z onyholizą albo wystąpiłaby ona jedynie u niewielkiej ilości osób. tak czy inaczej, obecnie formuła znanej odżywki uległa zmianie i nie ma w niej już formaldehydu! więc teraz nawet osoby, które się go obawiają, mogą śmiało sięgać po tę odżywkę :) a naprawdę warto!

Eveline już wcześniej (po burzy z formaldehydem) wypuściło super odżywkę 8 w 1 sensitive, też bez formaldehydu w składzie i byłam z niej naprawdę bardzo zadowolona (link do wpisu). teraz pojawiła się zwykła odżywka 8 w 1 również bez formaldehydu (na końcu wpisu znajdziecie skład), więc z wielką chęcią zgodziłam się ją przetestować :)
co obiecuje producent
według zapewnień producenta wystarczy 10 dni, żeby paznokcie się wzmocniły i odzyskały zdrowy i naturalny wygląd. zapewni nam to innowacyjna formuła z kompleksem Strong Nails (połączenie tytanu i diamentu), przenikająca do głębokich struktur płytki paznokcia, co pozwala na jej skuteczną regenerację. 
odżywka ma: uszczelnić, utwardzać i pobudzać wzrost płytki paznokcia, by była bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne, przez co problem rozdwajających i łamliwych paznokci ma nam już dłużej nie doskwierać. Jak zapewnia Eveline, po stosowaniu tej odżywki paznokcie stają się bardziej gładkie, mocne i wyraźnie zdrowsze.

aplikacja
odżywkę należy nakładać na oczyszczoną i suchą powierzchnię paznokcia. przez pierwsze trzy dni nakładamy po jednej warstwie (drugiego i trzeciego dnia dokładamy kolejną warstwę), następnie zmywamy całość i później stosujemy 2-3 razy w tygodniu. co istotne, kuracja powinna być powtarzana przez 2 tygodnie - po tym czasie należy zrobić miesięczną przerwę.

moje paznokcie przed:
i kilka słów ode mnie...

czy to działa? 
w największym skrócie powiem: działa! wiadomo, każdy może zareagować inaczej, u jednych jeden cudowny produkt się sprawdza, u innych nie. u mnie ta odżywka bardzo się sprawdziła, podobnie jak jej poprzedniczka w wersji sensitive.
stosowałam ją według zaleceń, najpierw przez 3 dni dokładałam kolejne warstwy, a później używałam jej co około 3 dni. obecnie używam jej od 12 dni i zaraz zrobię zalecaną przerwę. a w przyszłości na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę :)

i powiem Wam, że nieco mnie zdziwiło, jak pierwsze efekty działania tej odżywki zobaczyłam już po pierwszych 3 dniach, po zmyciu 3-dniowej kuracji. paznokcie już wtedy zrobiły się twardsze. nie mam zbyt dużych problemów z łamiącymi się paznokciami, bardziej problem z rozdwajaniem, a że moje paznokcie są dość miękkie i cienkie, to wzmocnienie i utwardzenie było od razu zauważalne.

ogólnie po 10 dniach paznokcie rzeczywiście stały się twardsze i prawie się już nie rozdwajają. dodatkowo stały się gładsze i mam wrażenie, że są  jakby bardziej nawilżone.
jestem bardzo zadowolona z rezultatów i powiem Wam, że to super produkt do ekspresowego polepszenia kondycji paznokci. na pewno świetnie się sprawdzi przy paznokciach po nieumiejętnym zdjęciu hybryd lub takich, które zniszczyły się przez długie noszenie lakierów hybrydowych. albo przy takich jak moje, rozdwajających się i dość miękkich.

moje paznokcie po kuracji i porównanie przed i po:
teraz trochę żałuję, że w trakcie kuracji skróciłam paznokcie i znów są takiej długości, jak na początku, ale niestety z bardzo długimi paznokciami jest mi niewygodnie. a jednak ponad 10 dni to długo, więc paznokcie sporo urosły ;)
ale ogólnie ja sama na tym porównaniu widzę, że paznokcie nawet wizualnie są obecnie w lepszej kondycji, także naprawdę bardzo tę odżywkę polecam!


a na koniec jeszcze skład odżywki dla dociekliwych :)

Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Cellulose Acetate Butyrate, Adipic Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Isopropyl Alcohol, Acetyl Tributyl Citrate, Nitrocellulose, Tosylamide/Epoxy Resin, Dimethyl Urea, Acrylates Copolymer, Stearalkonium Bentonite, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Caprylic/Capric Triglyceride, Pistacia Lentiscus Gum, Citric Acid, Dipropylene Glycol Dibenzoate, Aluminium Hydroxide, Triethoxycaprylylsilane, Diamond Powder, Mek, CI 60725, CI 77891.

wtorek, 19 lutego 2019

efektima - konopne masło do ciała (działanie na dłoniach i paznokciach)

dziś chciałabym powiedzieć Wam kilka słów o nowym produkcie firmy efektima, jakim jest masło do ciała z olejem konopnym, które przez ostatni miesiąc testowałam na dłoniach i paznokciach. przyznam, że o ile nie ma lata i nie schodzi ze mnie skóra po opalaniu lub nogi nie są odsłonięte i suche, to bardzo rzadko używam wszelkiego rodzaju mleczek, balsamów i maseł do ciała. w sumie ze względu na to i oczywiście na tematykę mojego bloga postanowiłam przetestować to masło właśnie pod kątem dłoni i paznokci. w końcu na rynku mamy różne masełka do dłoni i skórek, więc chciałam zobaczyć, jak ten konkretny produkt sprawdzi się w takiej roli.
zauważyłam też, że po poznaniu oleju konopnego z firmy efektima latem 2018 roku i po tym, jak bardzo podpasował mi ten produkt i jego działanie, teraz za każdym razem gdy widzę, że efektima wypuszcza na rynek nowy produkt z olejem konopnym, właściwie mam ochotę kupować je wszystkie w ciemno. i tak z olejem konopnym mam już krem do twarzy, a obecnie także to masło do ciała. i co tu dużo mówić, muszę przyznać, że jeszcze ani razu się nie zawiodłam.
może zacznę od samego wyglądu produktu. masło, które miałam okazję testować znajduje się w plastikowym dużym płaskim opakowaniu z metalową zakrętką - takim dość standardowym dla tego typu produktów. muszę powiedzieć, że metalowa zakrętka świetnie się sprawdza, bo często przy takich produktach denerwuje mnie to, że kiedy całe opakowanie jest z plastiku, czasem nie da się odkręcić albo dobrze zakręcić takiego masła - tu tego problemu nie ma.
samo masełko ma bardzo fajną konsystencję, bo nie jest takie bardzo zbite i tłuste, tylko jednak bardziej miękkie i przyjemnie się je rozprowadza. kilka razy stosowałam je w innym miejscu niż na dłoniach i wtedy nakładało się jak inne znane mi masła, czyli stawiało pewien opór przy wsmarowywaniu w skórę, jednak nieźle się wchłaniało. na dłoniach wchłaniało się błyskawicznie, a ręce smarowało się jak klasycznym kremem do rąk. nie pozostawia też nieprzyjemnego tłustego filmu na skórze, choć czuć, że zostawia taką lekką ochronną warstwę.
masło z olejem konopnym ma też bardzo przyjemny zapach (podobny do samego oleju konopnego firmy efektima - nie wiem czy te oleje po prostu tak pachną, czy to specyfika produktu akurat tej firmy), nieco słodkawy i taki kojarzący się z czymś ciepłym, miłym i kojącym.
a co z działaniem?
to co można zauważyć od razu to ukojenie jakie przynosi spierzchniętym i przesuszonym dłoniom. zima to najlepszy test dla kosmetyków do rąk i to masło spisało się w tym przypadku doskonale. o czym może tylko świadczyć fakt, że jak tylko je wypróbowałam, wszystkie moje inne kremy do rąk poszły w odstawkę i obecnie używam tylko tego masła.
po posmarowaniu dłoni, skóra od razu jest gładka, miękka, nawilżona i czuć natychmiastową ulgę. a do tego ten efekt nie mija za chwilę, tylko utrzymuje się na dłużej. zdarza się, że kremy mają na opakowaniach tego typu slogany i często naiwnie kupuję takie produkty, które teoretycznie mają lepiej nawilżać i koić dłonie, jednak prawie zawsze są one jeszcze gorsze niż zwykłe kremy. w przypadku tego masła z olejem konopnym ulga i ukojenie są naprawdę zauważalne, co tylko potwierdza jego działanie :)

tu wklejam jeszcze opis producenta, który przyznam, że przeczytałam dopiero po opisaniu moich wrażeń po stosowaniu tego kosmetyku.
nie zdarza się to często, ale tym razem podpisuję się pod naprawdę każdym słowem i określeniem tego masła.

opis producenta
Łagodząco-odżywcze masło do ciała z olejkiem konopnym. Stworzone by przywrócić blask i gładkość skórze. Doskonale pielęgnuje, koi suchą skórę oraz utrzymuje ją w dobrej kondycji. Polecane do skóry skłonnej do podrażnień. Pomaga w odbudowie płaszcza hydrolipidowego naskórka oraz przywraca prawidłowe nawilżenie. Wzbogacone w kapsułki z oliwą z oliwek regeneruje, uelastycznia oraz poprawia koloryt skóry. Zmysłowy zapach pobudza zmysły i uprzyjemnia aplikację.
dłoń i paznokcie nieposmarowane masłem (po miesiącu używania)
dłoń i paznokcie tuż po posmarowaniu masłem
niestety nie zrobiłam zdjęć skóry dłoni przed posmarowaniem ich masłem, jednak zimą zdarza się, że moja skóra jest mocno przesuszona i popękana. smarowanie tym masłem pomaga jej dojść do siebie. jednocześnie widać, że skóra po posmarowaniu nie błyszczy się i wygląda naturalnie (co jest dodatkowym plusem tego produktu)
jedyne co jest nieco niepraktyczne w przypadku stosowania tego masła do dłoni (co z kolei będzie plusem jeśli chodzi o stosowanie go na całym ciele), to jego duże opakowanie i to, że to masło jest bardzo wydajne. ja po prostu przełożyłam sobie trochę do mniejszego opakowania, które idealnie mieści się do torebki :)
plusy:
+ nawilża i sprawia, że skóra staje się miękka
+ koi i łagodzi podrażnioną skórę
+ przynosi natychmiastową ulgę popękanej i przesuszonej skórze
+ dobrze się rozprowadza i wchłania
+ nie pozostawia tłustego filmu i która po posmarowaniu się nie błyszczy
+ ładnie pachnie
+ ma wygodne opakowanie z praktyczną zakrętką
+ jest wydajne

minusy:
- w przypadku stosowania na dłoniach: duże opakowanie (co, jak już mówiłam, w ogólnym rozrachunku wcale nie jest minusem ;) )

podsumowując: naprawdę polecam ten produkt. nie wiem jak na całym ciele, ale do rąk, skórek i paznokci i mocno przesuszonej skóry sprawdził się świetnie. jednak sądząc po działaniu na dłoniach, a także obecności oleju konopnego w składzie, jestem pewna, że masło świetnie nawilży i odżywi skórę.

znacie to masło? używałyście? jakie były Wasze wrażenia :)?

poniedziałek, 17 grudnia 2018

efektima MANI-SPA (nawilżająca maska rękawica do dłoni z oliwą z oliwek)

hej hej. dziś chciałabym pokazać Wam produkt, który miałam ostatnio przyjemność testować, a który idealnie sprawdzi się w pielęgnacji przesuszonych dłoni w okresie jesienno-zimowym. mowa o nawilżającej masce do dłoni z oliwą z oliwek firmy efektima.
maska firmy efektima to specjalistyczny zabieg domowy, dzięki któremu odżywimy i nawilżymy dłonie jak podczas zabiegu SPA, tyle, że w domowym zaciszu. wszystkie dobroczynne składniki maski, takie jak kwas hialuronowy, alantoina, mocznik, witamina E, oliwa z oliwek, czy olejek z kwiatów róży, znajdują się w specjalnych rękawiczkach z tworzywa, wewnątrz których znajduje się nasączony nimi materiał. 
rękawiczki są zgrzane i opakowanie trzeba rozciąć żeby je założyć, ale dodatkowo są zamknięte w szczelnym srebrnym opakowaniu. same rękawiczki przy brzegach mają też specjalną taśmę, dzięki której możemy je szczelniej dopasować wokół nadgarstków. przyznam, że było to dość przydatne, bo już kiedyś używałam podobnych rękawiczek innej firmy, które nie miały takiego "zabezpieczenia" i musiałam sama kombinować jak je uszczelnić. pamiętam, że założyłam wtedy na ręce grube skarpetki. a tu jednak mogłam w miarę normalnie egzystować ;)
bo, co warto zaznaczyć, rękawiczki zrobione są z takiego materiału, że podczas zabiegu możemy używać w nich smartfona (informacja o tym znajduje się na pakowaniu) i choć nie musiałam przez ten czas korzystać z telefonu, sprawdziłam i to rzeczywiście działa. co prawda nie jest to jakieś super wygodne, bo rękawiczki są dość duże, ale jeśli w ciągu tych około 20 minut potrzebujemy skorzystać z telefonu, możemy to zrobić.
tyle spraw technicznych, ale co z działaniem? jak podaje producent, zabieg ten decydowanie pomaga w zmiękczeniu naskórka i wygładzeniu powierzchni skóry, a także doskonale nawilża, pielęgnuje i poprawia wygląd dłoni. spodziewanym rezultatem zabiegu jest widocznie nawilżona, wypielęgnowana, wygładzona i zrelaksowana skóra dłoni.

zauważalne działanie
jesienią i zimą często mam mocno przesuszoną skórę na rękach. o ile lewa dłoń nie jest jeszcze w najgorszym stanie, prawa zawsze cierpi bardziej i skóra jest tam zdecydowanie bardziej sucha i popękana (poniżej znajdują się zdjęcia przed i po). używam różnych kosmetyków nawilżających do dłoni, głównie kremów i mało który z nich sprawia, że mocno przesuszona skóra od razu jest idealnie odżywiona. po zdjęciu rękawiczek zdecydowanie czułam nawilżenie i odżywienie dłoni. ręce były jedwabiście gładkie i takie miłe w dotyku. skóra na prawej dłoni była w lepszym stanie, jednak nie była ona "jak nowa". jednak wiadomo, produkt tego typu pomoże w nawilżeniu, ale trzeba go stosować regularnie, razem z innymi kosmetykami nawilżającymi. choć jak ktoś po prostu chce odżywić i nawilżyć skórę dłoni (która nie jest aż tak przesuszona jak moja), myślę, że rękawiczki te spiszą się świetnie :)

muszę też przyznać, że sam zabieg rzeczywiście jest relaksujący. to idealny sposób na chwilę odpoczynku w zimowy wieczór lub weekendowy poranek, czyli dokładnie tak jak obiecuje producent: domowe spa z fajnym działaniem, bez konieczności wychodzenia z domu

a teraz jeszcze zdjęcia przed i po :)
podsumowując:
myślę, że sięgnę jeszcze po ten produkt, bo naprawdę działa i świetnie sprawdzi się jako dopełnienie pielęgnacji dłoni, szczególnie w trakcie jesieni i zimy.

ZALETY:
- zauważalne nawilżenie skóry i paznokci,
- odżywienie,
- wygładzenie skóry,
- relaks,
- możliwość dopasowania rękawiczek dzięki samoprzylepnej taśmie,
- wygoda użytkowania dzięki użytemu materiałowi (możliwość obsługi smartfona)


WADY:
- przy mocno przesuszonych dłoniach jednorazowe zastosowanie nie sprawi, że skóra będzie w idealnym stanie (to nie do końca wada, ale chodzi mi o to, że nie jest to produkt, który zdziała cuda)


poniedziałek, 15 października 2018

born pretty store płytka tropical punch - L002, lakier do stempli - nirvana

sklep born pretty obchodzi obecnie swoje 8 urodziny i z tej okazji wiele produktów jest przecenionych, a do zamówień dodawane są prezenty niespodzianki (tylko ważne, żebyście przy składaniu zamówienia pamiętały o wpisaniu w komentarzu kodu: APBQ10). 
wielka promocja trwa tylko do wtorku 16 października, a warto z niej skorzystać, bo bierze w niej udział wiele świetnych produktów, w tym dużo nowości.

dziś chciałabym Wam pokazać jeden z takich nowych produktów - jedną z nowych płytek born pretty store - tropical punch - L002 (klik klik). to świetna płytka z mnóstwem tropikalnych motywów. znajdziecie tam kilka różnych wzorów flamingów, tropikalnych kwiatów i przeróżnych liści. jest też kilka wzorów, które można stosować jako tła. wzorów jest jest naprawdę dużo i jest w czym wybierać, jest też dużo bardzo małych wzorów idealnych do małych paznokci (takich jak moje). a ja postanowiłam wykorzystać tę płytkę do zdobienia, które nie koniecznie jest wesołe, kolorowe i radosne. wzory liści odbiłam trawiasto-zielonym lakierem do stempli born pretty o nazwie  BP-ML01 nirvana (który znajdziecie tutaj - klik)
bazą do zdobienia jest lakier born pretty BP-FS04 years (z kolekcji chameleon shell)


born pretty store celebrates its 8th anniverary! and many products have special lower prices and to each order there is added a special surprise gift (but you have to remember to write my coupon code APBQ10 in your order). celebration promotion lasts only until tuesday 16h October, but it's a great deal and it's worth to buy some things, especially some brand new bps products.

today I'd like to show you one of these new products - born pretty stamping plate - tropical punch - L002 (click click). it's a great plate with a lot of tropical motives. there are several flamingos patterns, some tropical flowers and leaves. there are also some patterns which can be used as a background. there are really a lot of great patterns and also some smaller designs perfect for small nails (like mine). I decided to use this plate to create not so cheerful and colorful nailart. I stamped leaves patterns with grass-green born pretty stamping polish - BP-ML01 nirvana (click).


światło dzienne, orly - nail defense, 2 warstwy bps - years, top glisten&glow - hk girl, stemple lakierem bps - nirvana, top glisten&glow - hk girl
daylight, orly - nail defense, 2 coats of bps - years, 1 coat of glisten&glow - hk girl topcoat, stamps made with stamping bps polish - nirvana, glisten&glow - hk girl topcoat

poniedziałek, 8 października 2018

MANIROUGE silver coast + tutorial jak nakładać naklejki termiczne | application of thermal nail wraps - tutorial

dziś chciałabym Wam pokazać naklejki termiczne MANIROUGE na paznokciach. jako pierwsze postanowiłam wypróbować naklejki silver coast z wzorem marmuru poprzecinanego srebrnymi liniami. bardzo spodobał mi się ten wzór, jednak mam wrażenie, że lepiej będzie wyglądał na nieco dłuższych paznokciach niż moje, bo wtedy zmieści się więcej kolorów (turkusy, granaty i mięty), niż u mnie.
o naklejkach termicznych pisałam Wam już trochę tutaj (klik klik), jednak dziś chciałabym Wam pokazać jak wyglądają na paznokciach i jak się w ogóle je nakłada. i w sumie zacznę od końca, czyli  najpierw pokażę Wam efekt końcowy, a niżej znajdziecie informacje, jak nakładać naklejki MANIROUGE.

today I'd like to show you thermal MANIROUGE nail wraps. I decided to try out silver coast design first - they look like marble with silver lines on it. I really liked this design, but I think it would look much better on a bit longer nails than mine, because much more part of wraps (and more colors - all these tourquise, navy blue and teal shades) would be on nails.
I'm gonna show you how these wraps look on nails and how to apply them (and also how to take them off). and I will start from the end and show you the final result and below you will find more information how to apply MANIROUGE thermal wraps.
instrukcja aplikacji znajduje się na stronie manirouge.com i przyznam, że naprawdę jest bardzo przejrzysta i pokazuje dokładnie krok po kroku co mamy robić. a od czego zaczynamy?

1. dopasowujemy wielkość naklejki do danego paznokcia
2. wycinamy naklejkę i przecinamy ją mniej więcej w połowie, żeby była nieco dłuższa niż nasz paznokieć
3. zdejmujemy folię ochronną i podgrzewamy nakleję za pomocą mini heatera, aż stanie się miękka i plastyczna (4) - wystarczy sekund

you can find instruction of application thermal nail wraps on manirouge.com and it is really clear and shows step by step how to use MANIROUGE, but this instruction is only in Polish, so let's see where do we start.

1. adjust the size of wrap to each nail
2. cut the wrap out from the foil and cut it in half, just to be a bit longer than your nail
3. remove the foil and heat up the nail wrap using mini heater device until it's soft and elastic (4) - it takes few seconds 
5. kiedy najklejka jest podgrzana i elastyczna, nakładamy ją na paznokieć, zaczynając od jego nasady. następnie znowu podgrzewamy naklejkę na palcu i delikatnie ją naciągając, przyklejamy po bokach paznokci. całość wyrównujemy kopytkiem
6. brzeg naklejki też jest dobrze delikatnie naciągnąć na ciepło, bo wtedy lepiej dopasuje się do kształtu paznokcia
7. spiłowujemy nadmiar naklejki na brzegu paznokcia (ruchami z góry do dołu)
8. i gotowe! (całość można jeszcze wyrównać za pomocą folii, którą nakładamy ścisło na paznokieć i podgrzewamy - może wydaje się to dziwne, ale to działa!)

5. when the wrap is heated and elastic apply it on nail starting from cuticles area. then heat the wrap on nail again and stick it to the edges of nail - gently streching it a bit. then you can even everyting with cuticle pusher
6. it's good to gently stretch the end of the wrap near the edge of the nail while the wrap is heated, because it will easier adjust to your nail shape
7. file off the excess of the wrap on the edge of your nail (moving down)
8. and it's done! (you can align everything using special foil, which you put tightly around your finger and nail and heat everything up - it might seem weird, but it really works!)
a jak zdjąć naklejki?
w tym także nie ma nic trudnego, a muszę przyznać, że zdejmowanie tych naklejek jest całkiem przyjemne ;)
1, 2. na paznokieć i skórki wkoło paznokcia nakładamy oliwkę
3. drewnianym patyczkiem podważamy nakleję z brzegu i delikatnie wsuwając patyczek z oliwką coraz głębiej, zdejmujemy naklejkę
4. naklejki schodzą bardzo łatwo i naprawdę nie jest to skomplikowane, bo tyle oliwki, co mamy na skórkach wystarczy. w trakcie zdejmowania naklejki, oliwka po prostu sama pod nią wpływa i ułatwia nam zadanie. na koniec wystarczy zmyć pozostałości klejku zmywkłym zmywaczem :)

how to remove thermal nail wraps?
it's really easy actually and I find it quite pleasing ;)
1, 2. apply cuticles oil onto cuticles around the nail wrap and onto nail
3. lever nail wrap with wooden stick on the edge of it and gently push the stick with the oil deeper and deeper under it, until you remove the whole nail wrap
4. nail wraps come out really easily and removing them is not complicated at all, because the amount of cuticle oil which we apply around the wrap is sufficient to remove it. while pushing the wooden stick under the wrap, cuticle oil just flows under it and makes removing it really easy. after removing all the wraps, you just need to clean your nails with nail polish remover to remove glue remains

i co sądzicie o tej metodzie zdobienia? wszystko może wydawać się nieco skomplikowane, ale każdy powinien sobie z tym poradzić :) a jak wiadomo - praktyka czyni mistrza. sama widzę, że z każdym kolejnym razem naklejki nakłada mi się znacznie łatwiej. teraz już wiem, że np. w przypadku tych naklejek mogłam je zdecydowanie bardziej naciągać przy nakładaniu - nie bójcie się, że to rozciągnie wzór, bo nic takiego się nie stanie ;) choć wiadomo, że trzeba to robić delikatnie i z wyczuciem, nie można naciągać zbyt mocno. jednak lekkie naciągnięcie sprawi, że naklejka lepiej dopasuje się do każdego paznokcia i zminimalizujecie ryzyko odstawania

so what do you think of this method of nail art? it all may seem a bit complicated, but everyone should handle it :) and like always - practice makes perfect. I can see that with every application it gets easier and I know that e.g. in case of this design I could definitely stretch them more while appying - don't worry, it won't stretch the design on the wrap (but of course you have to be gentle and careful) and the stretching will make the wrap to fit better to each nail and minimize the risk of unevenness
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...