Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misslyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misslyn. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 czerwca 2016

misslyn - 806 cold raspberry (sorbet top coat)

bardzo lubię różne toppery, szczególnie jak mają w sobie matowy brokat. czasem nawet nie muszą być szczególnie skomplikowane. i tak jest właśnie w tym przypadku. topper misslyn cold raspberry to różowy matowy brokat w kształcie heksów w bezbarwnej bazie. niby prosty, ale daje fajny efekt.
nakłada się wygodnie, na pędzelek nabiera się całkiem dużo drobinek, ktore dość równomiernie rozkładają się na paznokciach. szkoda, że to była tylko limitka (dawno temu)...
baza to catrice - will you berry me? ciekawy krem o super nazwie :D oczywiście też już nie do dostania. i w takich momentach cieszę się z mojego lakieromaniactwa. mam tyle lakierów, których już nigdzie nie ma :p


I really like toppers, especially when they contain matt glitter. they don't even have to be complicated with a lot of various shapes and colors. they can be very simple. and this polish is one of them. misslyn cold raspberry top coat is pink hexagonal matt glitter in clear base. maybe it's simple but I like the effect it "makes".

application is easy. a lot of glitter gets on the brush and these partickles are distibuted evenly. it's such a shame it was only limited edition (a long time ago)...
as a base I used catrice - will you berry me? nice creme polish with awesome name! it's also not available anymore. and you know what, at such times I'm really glad that I'm a polishaholic. I have so many polishes that aren't available anymore and you literally can't buy them anywhere.


światło dzienne, paese - utwardzacz diamentowy, 2 warstwy catrice - will you berry me?, 1 warstwa misslyn - cold raspberry, bez topu
daylight, paese - diamond hard, 2 coats of catrice - will you berry me?, 1 coat of misslyn - cold raspberry, without top coat

czwartek, 3 marca 2016

misslyn, sparkling diamond - 85A close-up magic

dziś będzie lakier z serii tych, które były nowe jak nimi malowałam, a teraz już raczej nigdzie ich nie ma. i dość często dotyczy to lakierów misslyn. ale teraz widzę, że muszę się sprężyć i kiedyś w końcu zacząć pokazywać je na bieżąco. bo najbardziej podobają mi się ich lakiery z limitek i dość często je kupuję, a potem niestety całkiem szybko nie są już dostępne. no nic. do rzeczy ;)
close-up magic to brokat z serii tych kryjących. w metalicznej granatowej bazie jest mnóstwo drobnego zielono-morskiego brokatu i drobniutkiego srebrnego pyłku. do krycia potrzeba dwóch warstw, a po wyschnięciu jest chropowaty (na końcu jest zdjęcie) i lepiej nałożyć nabłyszczajacy top :) 
i nie wiem jak Wam, ale mi on bardziej niż z magią kojarzy się z nocnym niebem :)

today there will be polish which was from brand new collection while I was wearing it and now it's propably really hard to find anywhere. and I've got this problem with misslyn polishes quite often actually. but now I finally see that I just have to move my lazy ass and start to show them more frequently and to write about these which are actually new. because I really like polishes from misslyn limited editions, like this one. I buy them quite often, but they quickly become not available and you just simply can't get them anywhere. nevermind. to the point ;)
close-up magic is a opaque glitter (if I can say that). in metellic navy blue base there are small green/teal glitter and loads of fine silver glitter. it's opaque in two coats and it dries to rough finish, almost sandlike, so it needs a glossy top coat :)
and I don't know what do you think, but I would say it's more like a night sky than like magic ;)


światło dzienne, paese - utwardzacz diamentowy, 2 warstwy misslyn - 85A close-up magic, top CND vinylux
daylight, paese - diamond hard, 2 coats of misslyn - 85A close-up magic, top coat CND vinylux
tu jeszcze bez topu / here it is without top coat

niedziela, 7 lipca 2013

misslyn velvet diamond - 85 royal blue

hej hej
dziś pokażę Wam jeden z ładniejszych piasków jakie widziałam. choć nie od razu widać jest to lakier piaskowy/teksturowy. a właściwie nie widać tego w ogóle, co najlepiej potwierdza fakt, że na naszym pierwszym spotkaniu z aalimkąą i Diunay stałyśmy w hebe przed półką misslyn podziwiając kolory tych lakierów, ale nic nie wiedząc o ich piaskowości... nazwa serii velvet diamond jakoś moim zdaniem nijak nie pasuje do lakierów piaskowych czy teksturowych i tak naprawdę nawet nic nam nie podpowiada. nigdzie na butelce nie jest też napisane że jest to lakier teksturowy. ale ponarzekam jeszcze troszkę na końcu :P a teraz przejdę do samego lakieru.
piaskowy lakier misslyn po pierwsze ma cudowny kolor. dość niespotykany wśród piasków (no poza numerem 61 z golden rose). royal blue ma w sobie mnóstwo świecących drobinek, co bardzo dodaje mu uroku. nakłada się go bajecznie, ma niezbyt szeroki ale miękki i wygodny pędzelek. schnie szybko. do pełnego krycia potrzebujemy dwóch warstw, choć ogólnie jest dobrze kryjący. bez odprysków wytrzymał u mnie na paznokciach 3 dni, choć miałam lekko starte końcówki i brzegi paznokci trochę wytarte z piaskowej faktury. 
nosi się go bardzo wygodnie. no i jest piękny! jak na piasek też całkiem łatwo się zmywa. i nie farbuje paznokci ani skórek. ja daję mu 10/10 punktów :)
no i pora na zdjęcia, na których możecie zobaczyć, że on błyszczy nawet w cieniu :)

światło dzienne, 1 warstwa nail tek II, 2 warstwy misslyn velvet diamond 85
 i jeszcze jedno zdjęcie w słońcu :)
a tu jeszcze chciałam Wam pokazać co czasami można zobaczyć w przypadku tego piasku. przeważnie jest on granatowy, ale przy słabym świetle lub jak spojrzymy pod odpowiednim kątem czasem widać coś w rodzaju efektu jakie dają duochromy. widać to w butelce i delikatnie na paznokciach. po prostu granat miejscami wpada w fiolet :)
no i jeszcze chwila narzekania na koniec :P lakier jest właściwie piaskiem idealnym, tylko wkurza mnie że firma jakoś nie postarała się o to żeby poinformować klientów, że jest to lakier teksturowy. również nazwa - tu "royal blue" nie widnieje nigdzie na buteleczce, jest tu tylko numer. a nazwę możemy znaleźć w internecie. i coś co mogłoby się znaleźć na etykietce butelki, a jest zamiast tego na dziwnej kartonikowej nakładce na zakrętce...
chyba mam dziś dzień narzekania :P ale i tak chcę jak najbardziej zaznaczyć, że jest to jeden z moich ulubionych piasków :) i jak najbardziej Wam go polecam. a jakby ktoś chciał go kupić to dostaniecie je w drogeriach hebe za 20zł (za buteleczkę 10ml), ale można było go dostać w promocji za jakieś 11zł.

podoba Wam się taka wersja piasku? mi bardzo! i kojarzy mi się z wodą, morzem i wakacjami :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...