Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sally hansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sally hansen. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 marca 2017

sally hansen - diamond strenght

trochę (!!!) odkładałam ten post, ale właściwie niepotrzebnie, bo chcę Wam trochę opowiedzieć o pewnej odżywce i to takiej, która bardzo wzmocniła moje paznokcie. od zawsze były one dość cienkie, z tendencją do rozdwajania. nie łamią się, ale rozdwajanie to też prawdziwa zmora (kto zna problem, ten wie o co chodzi)
odżywki stosuję zawsze jako bazę pod lakiery, więc przede wszystkim oczekuję ochrony przed przebarwieniami. jednak bardzo ważne jest też  dla mnie działanie wzmacniające. a w tym przypadku naprawdę je widać. nie dość, że zapobiega odbarwieniom, to jeszcze działa. stosowałam tę odżywkę przez osiem miesięcy (od listopada 2015 do czerwca 2016) i naprawdę widać było efekty. później miałam krótki epizod z odżywką z indigo, a ostatnio testowałam bazę z golden rose, by po każdym z tych preparatów później znów wrócić do sally hansen. jednak ich odżywki są moim zdaniem najlepsze, a przynajmniej na moich paznokciach sprawdzają się najlepiej.
diamond strength, tak jak obiecuje producent, wzmacnia paznokcie i naprawdę sprawia, że są twardsze i mniej się rozdwajają. odstawiłam ją tylko dlatego, żeby moje paznokcie się do niej za bardzo nie przyzwyczaiły. gdyby nie to, że takie produkty powinno się co jakiś czas zmieniać, mogłabym używać tej odżywki cały czas na okrągło.

efekty widać chociażby po tym, jak mogę zapuścić paznokcie. kiedyś musiałam je skracać, bo rozdwajały się naprawdę mocno i były przez to bardzo cienkie. obecnie rosną sobie spokojnie i gdyby nie to, że pewna długość już mi przeszkadza, byłyby jeszcze dłuższe ;)

odżywki sally hansen w drogeriach zazwyczaj są dość drogie (ponad 30 zł, ale warto polować na nie na promocjach, wtedy można je kupić nawet o połowę taniej), ale jeśli macie problem z cienkimi, rozdwajającymi się paznokciami, to bardzo polecam tę srebrną odżywkę :)


I've been postponing publication of this post a bit (!!!), but now i know it was unnecessary. I want to tell you something about some nail polish conditioner, which really strengthened my nails. they were quite thin and were splitting since I remember. they don't break though, but splitting is really a pain in the ass (you know what I'm talking about if it affects you too)
I always use conditioners as a base for color polish, so I really want that this base product prevent my nails from getting stained. but strengthening is also very important for me and this conditioner really works. it prevents from staining and makes my nails much stronger. I've been using it for eight months (from november 2015 to june 2016) and results were really visible. later I had some experience with indigo conditioner and lately I tested some base from golden rose, but after all of them I returned to sally hansen diamond strength. I think they have the best nail conditioners and they work the best for me.
diamond strength, as producer promisses, strengthens nails, makes them harder and really works for splitting, they do that much less. I discontinued it just because I didn't want it to stop working.

I can see results of using this conditioner e.g. when I can grow my nails. earlier I had to cut them really short, beause they were so thin because of splitting. now my nails are growing normally and I cut them just because they disturb me when they're too long ;)

if you have problem with thin, splitting nails, you really should check his product out :)



światło dzienne/daylight, sally hansen diamond strength

wtorek, 28 czerwca 2016

sally hansen, gem crush - 07 lady luck

pozostając w klimacie fioletu i różu, dziś będzie brokatowy sally hansen z serii gem crush - lady luck. w bezbarwnej bazie mamy pełno drobno zmielonego różowego brokatu i większy srebrny holograficzny. bardzo mi się podoba to połączenie, bo holograficzny brokat wygląda jak takie małe iskierki.
lakier kryje przy dwóch warstwach i wysycha do powiedziałabym matowego, chropowatego wykończenia, tak jakby zjadał swoją własną bazę. ale to zdecydowanie nie piasek, choć widziałam kiedyś, że ktoś go tak określał. w każdym razie zdecydowanie warto dodać warstwę topu, bo bez niego lakier jest taki... smutny (zobaczcie zdjęcia bez topu na końcu).
ja swój egzemplarz kupiłam sto lat temu w super pharmie, ale wiem, że można dostać tę serię w necie.

what about one more pink/purple polish? today I'm gonna show you sally hansen glitter one from gem crush collection - lady luck. in clear base you have loads of pink fine glitter and a bit of holographic silver one (a little bit bigger). I really like this combination, because this holo glitter looks like little sparks on nails.
it's opaque in two coats and it dries to let say mat, gritty finish, like it's eating its own base or something. but it's definitely not a sand polish (I remember someone said so), so it's necessary to add a layer of top coat, because without it this polish looks so... sad (there will be pics without top coat at the end).
I bought lay luck long time ago in super pharm drug store, but I know this collection is available online.


światło dzienne, sally hansen - diamond strenght, 2 warstwy sally hansen - lady luck, top CND vinylux
daylight, sally hansen - diamond strenght, 2 coats of sally hansen - lady luck, CND vinylux top coat
a tak wygląda bez topu / and that's what it looks like without top coat

wtorek, 31 grudnia 2013

sylwestrowy czarno-srebrny mix

no i jest! zdążyłam! moje sylwestrowe paznokcie :) miało być brokatowe cieniowanie, a w końcu postawiłam na mix. i to taki trochę fakturowy. miał być jeszcze piasek, ale w końcu żaden mi tu nie pasował. za to jest brokat i błyskotki. trochę stalowo, holograficznie i błyszcząco :) czyli chyba tak jak na sylwestra być powinno. no dobra, to pora rozpocząć sylwestrowego tasiemca zdjęciowego ;)

światło dzienne, topcoat mam tylko na kciuku (2 warstwy) i palcu wskazującym, bo chciałam żeby np. serdeczny był trochę chropowaty ;)
i jeszcze kilka zdjęć z lampą błyskową, żebyście zobaczyli jak się świeci i mieni :) no znowu bling bling :D
i użyte lakiery. brakuje tylko kwika ;) mam nadzieję, że wybaczycie mi, jak opiszę je już po sylwestrze ;) w razie pytań, piszcie. ale ustawiłam je tak jak były po kolei na palcach ;)
paese utwardzacz z żelazem
sally hansen gem crush - 08 glitz gal (kciuk)
smart girls get more - 134 (wskazujący)
claire's - 48347 (wskazujący)
colour alike typografia - L (środkowy)
claire's - 48586 (środkowy)
p2 lost in glitter - 050 end up glamorous! (serdeczny)
colour alike - 469 aleja gwiazd (mały)

a Wy macie już gotowe swoje sylwestrowe pazurki? pewnie tak, bo większość osób zrobiła je chyba wczoraj. a ja dziś, no ale ważne że są! :D
dajcie znać co o nich myślicie, a może ktoś kto wszystko robi na ostatnią chwilę, tak jak ja, znajdzie tu może jakąś inspirację ;)
no i chciałabym Wam życzyć szczęśliwego nowego roku! buziaki!

środa, 23 października 2013

sally hansen fuzzy coat - 300 peach fuzz (na miss X - 12)

dziś małe urozmaicenie lakieru miss X, który pokazywałam Wam ostatnio (jakby ktoś przegapił to TU - klik). na tych zdjęciach jest bardziej pomarańczowy, niż ostatnio, ale zauważyłam, że więcej pomarańczowych tonów widać w nim jak jest pochmurna pogoda albo przy sztucznym świetle. bardziej koralowy jest przy bezchmurnej pogodzie. 
co do piórek, to jest to lakier sally hansen fuzzy coat o nazwie peach fuzz. są to żółte i pomarańczowe pałeczki brokatu w bezbarwnej bazie, czyli tzw piórka. myślałam o nałożeniu ich na całe paznokcie, ale bardzo spodobała mi się metoda nakładania piórek tylko na część paznokci. takie niby cieniowanie. taki z tego wyszedł nie do końca opierzony kurczak ;) ale efekt bardzo mi się podoba, bo wyszło tak jakoś w miarę subtelnie i delikatnie.

światło dzienne, paese tlenowy wybielacz, 2 warstwy miss X - 12, 1 warstwa topcoatu kinetics kwik kote, 1 warstwa sh fuzzy coat - 300 peach fuzz (metodą ciapania :P), 1 warstwa kwika
wiem, że nie każdemu to zdobienie przypadnie do gustu, jednak mi osobiście coś się podoba w piórkach. jeszcze tym bardziej nałożone w ten sposób nie są takie... ciężkie. i mimo tylu warstw moim zdaniem wygląda to całkiem delikatnie. jest jeszcze jedno słowo, które w sumie nie do końca wiem dlaczego, ale bardzo kojarzy mi się z piórkami. eteryczne.

macie podobne zdanie czy zgoła inne? jestem bardzo ciekawa, dajcie znać :)

piątek, 23 sierpnia 2013

sally hansen - miracle cure (czyli jak dbam o paznokcie cz. 1)

dziś będzie o odżywce. choć rzadko kupuję tego typu nowości, to na tą skusiłam się po poście Saurii (o tu). poza lakierem podkładowym nail tek foundation II (mleczna baza) nie stosuję odżywek, ponieważ przeważnie zawsze mam paznokcie pomalowane kolorowym lakierem. jak już Wam pokazałam kiedyś (obnażając się nieco) czasem stosuję mleczne lakiery do paznokci (TU pokazywałam jeden taki firmy rimmel), bo nie lubię nosić ich zupełnie gołych. zresztą dla każdej lakieromaniaczki pokazanie gołych paznokci to coś wstydliwego, bo to dziwne i nasze paznokcie przeważnie są przebarwione, choć staramy się jak możemy żeby tak nie było. i czasem jak mam je gołe i wydaje mi się że mają normalny kolor, to słyszę jakie to są przebarwione... próbowałam już różnych form wybielania paznokci... papka z sody oczyszczonej z wodą utlenioną, cytryna, wybielająca pasta do zębów, polerka, wybielające lakiery (które niestety przeważnie, a raczej chyba zawsze tylko optycznie wybielają płytkę). no nic nie działało na moje paznokcie w stu procentach.
dodatkowo moje paznokcie trochę się rozdwajają. trochę, bo są to przeważnie tylko palce wskazujące i środkowe u obu rąk. jak już mówiłam używam odżywki podkładowej nail teka. już chyba drugi rok i widzę, że znacznie wzmocniła moje paznokcie, jednak nie chroni ona przed wszystkimi kolorowymi lakierami, jeśli chodzi o przebarwianie płytki. poza tym paznokcie znów troszkę zaczęły mi się ostatnio rozdwajać.
i tak nail tek mi się akurat skończył, a miałam odżywkę SH miracle cure kupioną na próbę i stwierdziłam że użyję jej jako bazy. było to ponad tydzień temu. do dziś miałam ją na paznokciach codziennie (przeważnie jako bazę). i jestem w szoku jakie ta odżywka potrafi zdziałać cuda. 
ale najpierw to co obiecuje producent na opakowaniu produktu. "wzmocnienie paznokci do 50% w ciągu 3 dni" i "wzmocnione, gładsze, zdrowiej wyglądające paznokcie". jak czytam takie coś to myślę "tak, na pewno...", ale tym razem było zupełnie inaczej :) 
paznokcie przez tydzień kiedy stosowałam tą odżywkę wzmocniły się, a przede wszystkim zrobiły się jaśniejsze i prawie zniknęły przebarwienia! nie wiem czy jest to działanie wzmacniające, ale pierwszy raz tego typu preparat wybielił mi paznokcie! i to wtedy kiedy zupełnie się tego nie spodziewałam. na początku miałam wrażenie że ta odżywka wybiela tylko optycznie płytkę paznokcia, ale po zmyciu okazało się, że ona wybiela ją naprawdę. wiem że nie ma zdjęć z "przed", ale naprawdę nie spodziewałam się takich efektów. więc zostawiam Was ze zdjęciami z jedną bazą odżywki, a później od razu po jej zmyciu. dodam że te zdjęcia robiłam po kilku (chyba 2 czy 3) pierwszych dniach stosowania

światło dzienne, 1 warstwa odżywki sally hansen - miracle cure
nie wiem co Wy o tym sądzicie, ale ja naprawdę szczerze polecam tą odżywkę i moim zdaniem jej magiczna nazwa jest jak najbardziej trafiona, bo odpowiada w 100% jej działaniu.
podobno standardowa cena to około 45zł, ja swoją kupiłam za 20zł w hebe, a dziś widziałam je w superpharmie po 36zł. jednak myślę że jest warta nawet tych 40 złotych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...