Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rimmel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 września 2013

paznokcie ślubne

dziś pokażę Wam paznokcie mojej koleżanki, które zrobiłam jej na ślub. jej własny :) stresowałam się, no bo to w końcu ŚLUB. wszystko musiało być idealne. starałam się jak mogłam, a efekt końcowy macie poniżej. zdjęć mało, bo przyszli (a raczej już obecni, bo ślub odbył się w sobotę :) ) małżonkowie mieli zaraz wyjeżdżać. paznokcie robiłam Agnieszce w środę wieczorem, więc mam nadzieję, że dotrwały do tego ważnego dnia, w końcu starałam się je tak zabezpieczyć, żeby wytrzymały ;) i muszę przyznać, że bardzo przyjemnie mi się je malowało. tylko trochę się denerwowałam :P
dodam, że użyłam do malowania pędzelków z Born Pretty Store, które wybrałam sobie u nich do testowania. nie używałam wszystkich, tylko dwóch czy trzech, ale muszę przyznać, że są bardzo wygodne i porządnie wykonane. jeszcze zrobię niedługo ich osobną recenzję, ale gdyby ktoś chciał je zobaczyć już teraz, można je kupić TU (klik) w dziale nail art sklepu Born Pretty. i dodam jeszcze, że robiąc zakupy w sklepie Born Pretty Store używając mojego kodu APBQ10 dostaniecie 10% zniżki :)

zdjęcia niestety są jakie są, ale światło kuchenne w akademiku i późna pora nie bardzo nam sprzyjały. mam nadzieję, że przymkniecie na to oko :)
i na koniec pokażę Wam jeszcze to co w sumie przygotowałam ćwicząc w domu przed paznokciami Agnieszki. z braku próbników ćwiczyłam na sobie :D wybaczcie te poobgryzane skórki, ale niestety to taki mój zły nawyk, który uaktywnia się jak się denerwuję...
użyte lakiery:
- biały claire's 48704
- srebrny essie no place like chrome (który pokazywałam Wam kiedyś jako tło dla viperowej ruletki O TU (klik))
- transparentny rimmel french lingerie (który był TU (klik))

i co myślicie o takich pazurkach? :) nieskromnie powiem, że bardzo podoba mi się efekt końcowy, chociaż na co dzień french mi zupełnie nie odpowiada. jednak na ślub moim zdaniem jak najbardziej pasuje. zresztą wystarczy wpisać w googlach "paznokcie ślubne" ;)

piątek, 13 września 2013

rimmel - 415 instyle coral

chociaż troszkę słońca w tą tragiczną pogodę! tak na mnie zadziałał lakier rimmel, który ostatnio trafił w moje ręce. trafił to najlepsze słowo, bo robiłam zakupy na allegro u pewnego sprzedawcy i dostałam przypadkiem nieswoje zamówienie. potem było tyle zamieszania, a raczej brak odzewu ze strony sprzedającego i brak jakiejkolwiek chęci rozwiązania problemu, że koniec końców jak w końcu się odezwali to pozwolili mi zatrzymać także pomyłkowe zamówienie. no i on tam był :P rimmel - instyle coral z serii 60 seconds. niestety nie wysycha w 60 sekund... również jego jednowarstwowość pozostawia wiele do życzenia i najzwyczajniej potrzebujemy 2 warstw, a i wtedy czasem widać prześwity. ale kolor ma ładny. jakoś nie mam w swojej kolekcji zbyt dużo koralowych lakierów. sama nie wiem czemu. ten jest bardzo ładny. taki jakby różowy koral. jasny i bardzo wesoły. dla mnie jesień/zima to czas, kiedy muszę się pocieszać kolorowymi, najlepiej jaskrawymi lakierami. no i ten taki jest.
jest niestety coś co mnie w nim bardzo rozczarowało - odpryski już pierwszego dnia. czy też na drugi dzień, bo tak na prawdę malowałam nim na raty, jednego dnia wieczorem jedną warstwę, a następnego rano drugą i położyłam na to później kwika. no i co? tego dnia co nałożyłam drugą warstwę po kilku godzinach miałam odprysk na pierwszym paznokciu. wieczorem na kolejnym. nie wiem czemu tak się stało. macie jakieś doświadczenia z tymi lakierami? u mnie zawsze lakiery trzymają się na paznokciach bardzo długo i przeważnie odpryskują około 3-4 dnia (te lubiące odpryskiwać u niektórych po paru godzinach), więc nie wiem co stało się tym razem. 
trochę za ten odprysk ma minus, ale kolor skutecznie pociesza mnie w te ohydne, szare dni. no i myślę, że dam mu jeszcze kiedyś drugą szansę.

światło dzienne, SH miracle cure, 2 warstwy rimmel - instyle coral, bez topu
niby nic nadzwyczajnego - ot koral. ale moim zdaniem coś w nim jest ;)

a Wam jak się podoba?

aaaa! i wiecie że... to jest już mój 100 post? :D

czwartek, 30 maja 2013

rimmel - 444 french lingerie

dziś prawie golasy :P czyli przedstawiam Wam french lingerie od firmy rimmel. zdobyłam go na wyprzedaży u Agaty (kilk!) i zdecydowałam się na niego właściwie przypadkowo. ale bardzo się z tego cieszę :) 
rzadko noszę takie paznokcie, ale czasem jak nie mam czasu pomalować kolorowym lakierem, to ratuję się takim :P choć ten odcień bardzo pozytywnie mi się kojarzy, bo w czasach gimnazjum (o boże jak to było dawno...) miałam bardzo podobny lakier z inglota. tylko nie wiem jaki miał numer, ale jak już sobie o nim przypomniałam to będę musiała poszukać tego numeru ;) 
ale do rzeczy... ;) french lingerie pewnie nigdy nie pokryje paznokci zupełnie. ja mam nałożone 2 warstwy i widać przebarwienia na paznokciach i wyraźnie odcinający się pasek przy skórkach, który przebarwiony nie jest :P pewnie przy trzech warstwach efekt byłby lepszy, ale mi nie przeszkadzają aż tak bardzo takie wielokolorowe paznokcie. bo rimmel sprawia że wyglądają ładnie i schludnie. takie przynajmniej odnoszę wrażenie ;) i przez to że jest taki mleczno-różowy jakby trochę optycznie wybiela płytkę i przebarwienia nie są tak bardzo widoczne. no i wszyscy twierdzą, że nie mam nic na paznokciach i słyszę tylko komentarze, jak np. "no nie wierzę! nie czujesz się tak... goło?"
co do spraw technicznych: schnie dość szybko, co widziałam przy pierwszej warstwie, bo przy drugiej już nie miałam czasu :P ma też szeroki pędzelek, który bardzo ułatwia malowanie. smuży trochę przy pierwszej warstwie, ale druga wszystko wyrównuje. bez topu bardzo ładnie błyszczy sam z siebie. no i będzie transparentny, niezależnie od tego ile warstw nałożycie. a teraz czas na zdjęcia :)

światło dzienne, 2 warstwy rimmel 444 french lingerie, 1 warstwa kinetics kwik
i co Wy na to? :) lubicie ponosić czasem takie naturalne paznokcie?

jak ktoś szuka lakieru, który daje efekt "schludnych" paznokci, to jak najbardziej polecam ten :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Rimmel - 306 Velvet Rose

na dziś mam dla Was lakier rimmel - velvet rose o numerze 306. jest to taki ciemny, brudny, przydymiony kremowy róż, którego szukałam od dłuższego czasu. i nigdzie nie mogłam go znaleźć. ale oto i jest!
właściwie mógłby być jednowarstwowcem, jednak ja nałożyłam 2 warstwy. ładnie błyszczy nawet bez topa i bardzo szybko schnie. dlatego miałam minimalne problemy przy nakładaniu drugiej warstwy, bo trzeba robić to naprawdę szybko. ale kolor jest śliczny. niby taki klasyczny, ale mówię - ja nigdzie nie mogłam takiego znaleźć.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...