środa, 15 października 2014

colour alike - 544

ostatnio colorowo coraz bardziej szaleje i wypuszcza coraz to nowsze kolekcje. ostatnia z nich to 5 lakierów o duochromowym wykończeniu. wszystkie kolory są dość ciemne i powiedziałabym, że mroczne. ale w końcu mamy jesień, prawda? :) nawet ja, choć nigdy nie dzieliłam lakierów na pory roku, ostatnio częściej mam ochotę na złoto i właśnie takie ciemne kolory. a jeszcze co do samej kolekcji, dużo osób mówi, że to nie są duochromy, a jedynie lakiery metaliczne. no kolory nie zmieniają się jak tęcza, ale w słabszym świetle i pod światło wyraźnie widać przejścia :)
544 to ciemna lekko morska zieleń przechodząca w niebieski. głównie jednak na paznokciach widzicie to co poniżej, czyli zieleń. określiłabym ten odcień jako szmaragdowy, ale nie do końca wiem czy słusznie. natomiast jest to taki dość magiczny kolor. czary, wróżki, wiedźmy, z tym mi się właśnie kojarzy!
maluje się wygodnie, do krycia potrzeba 2 warstw, co jest wielkim plusem przy duochromach, no i nie potrzebuje czarnej bazy do podbicia kolorów. wysycha bardzo szybko, a po wyschnięciu ładnie błyszczy. myślałam, że będą widoczne pociągnięcia pędzelka, ale nic takiego nie ma miejsca ;) no i ten lakier oczywiście pachnie, jak wszystkie colour alike. a do tego jest taki niespotykany, jak najbardziej polecam :)

ten i inne lakiery colour alike kupicie w ich sklepie internetowym colorowo.pl

światło dzienne, odżywka nail shot, 2 warstwy colour alike - 544, bez topcoatu
pod światło
i w słabszym oświetleniu
i jak Wam się podoba taka zieleń? muszę przyznać, że na żywo jest chyba jeszcze żywsza i widać w nim taką głębię

dodam jeszcze, że colorowo miało wczoraj 2 urodziny! życzę im, żeby dalej tworzyli takie cuda, jak do tej pory (a biorąc pod uwagę kolejne nowe kolekcje wiem, że tak właśnie będzie :) ). no i oczywiście sto lat!

poniedziałek, 13 października 2014

burza i miastowy french

ostatnio odbył się konkurs na ambasadorki vipery. trzeba było wykonać zdobienie poświęcone jednemu z 4 tematów. ja wybrałam burzę. i tak parę dni temu były wyniki i teraz wszyscy się chwalą swoimi pracami, dzięki którym dostali się do programu. a ja pokażę Wam krótką historię jak nie zostałam ambasadorką vipery. właściwie to historia obrazkowa, po prostu pokażę Wam moje zdobienie.
rzadko przy tego typu zdobieniach (i to jeszcze powstających na jakieś konkursy) maluję drugą rękę, a tu jest! nie ma już błyskawicy, ale jest miasto. no wiecie, ten tytułowy miastowy french :P
nieczęsto jest tak, że coś co namaluję bardzo mi się podoba. ale to zdobienie naprawdę uważam (może i nieskromnie, ale to w końcu mój blog :P) za jedno z najlepszych, które do tej pory zrobiłam. i tak po tym całym malowaniu wszystkiego ręcznie pędzelkiem, poświęceniu masy czasu na studiowanie pierdyliarda zdjęć błyskawic i ogromnym staraniu się o szczegóły... naprawdę odechciało mi się brania udziału w tego typu konkursach.
i to właściwie wszystko co mam do powiedzenia.

na koniec jeszcze zapraszam Was do obejrzenia zwycięskich prac o TU

no i ciekawe co Wy sądzicie o mojej burzy :)

sobota, 11 października 2014

chili! - odżywka lawendowa

wiem, że posty o odżywkach do paznokci nie cieszą się zazwyczaj zbyt dużym powodzeniem, jednak używałam, to chcę Wam o niej parę słów napisać. tym bardziej, że jak już kiedyś pisałam, bardzo lubię odżywki do paznokci. zmieniam je co jakiś czas, bo paznokcie po jakimś czasie się do nich przyzwyczajają. i zawsze cieszę się jak mogę przetestować coś nowego.
używałam już jednej odżywki chili! (z krzemem) i nie ukrywam, że w przypadku kolejnej liczyłam na podobne działanie.

odżywek używam jako bazy pod lakier, więc mam je na paznokciach praktycznie codziennie, tak też i było z odżywką lawendową. 
a czego wymagam? przede wszystkim wzmocnienia paznokci albo chociaż podtrzymania efektu wzmocnienia, jaki osiągnęłam stosując coś innego wcześniej. ważne jest też chronienie paznokci przed przebarwieniami.

właściwości
odżywka lawendowa jest mleczna i jak sama nazwa wskazuje ma lekko lawendowy odcień. na paznokciach wygląda jak bezbarwny lakier, choć przez tą mleczność paznokcie wyglądają nieco zdrowiej. mamy tutaj też "lawendowy" zapach. niestety jest to raczej dość sztuczna lawenda i nawet pewnie gdybym nie wiedziała, że to ona, po prostu pomyślałabym że to taki nieco perfumowany lakier. jak ktoś nastawia się na lawendowy zapach, to niestety się rozczaruje, jednak sam zapach nie jest bardzo uciążliwy i krótko się utrzymuje.
samo malowanie jest przyjemne i odżywka szybko wysycha na paznokciach.

działanie
i tu niestety muszę powiedzieć, że ta odżywka nie zrobiła zupełnie nic pozytywnego dla moich paznokci. o ile odżywka z krzemem spowodowała, że były twardsze i mniej się rozdwajały (pod koniec stosowania prawie w ogóle), tak ta... jakby zupełnie cofnęła działanie swojej poprzedniczki. odżywki lawendowej używałam przez miesiąc. wiadomo, to krótko, jednak po tym co zrobiła moim paznokciom niestety postanowiłam ją definitywnie odstawić.
mam też wrażenie, że nie zawsze dawała sobie radę z chronieniem paznokci przed farbowaniem lakierów, stąd niestety moje paznokcie są lekko przebarwione

wiem, że odżywka może po prostu u mnie nie zadziałała. używałam kiedyś jednej odżywki z paese, która u mnie działała, a były dziewczyny, które mówiły, że u nich zupełnie nic nie daje, więc pewnie jest to też kwestia paznokci. jednak jeśli chodzi o moje doświadczenia, to niestety tej odżywki Wam nie polecam (a osoby szukające wzmacniającej i działającej odżywki odsyłam jeszcze raz do odżywki krzemowej tej firmy, którą możecie kupić na stronie chilicosmetics.pl)

a tak odżywka prezentuje się na paznokciach. jednak jeśli paznokcie mają tylko wyglądać na zdrowe, to niestety wolę używać czegoś innego, co naprawdę spowoduje ich wzmocnienie

wiecie, żeby nie było że po prostu się czepiam, tu macie zdjęcia moich paznokci właśnie ostatniego dnia stosowania tej odżywki, po zmyciu lakieru. stwierdziłam, że po prostu nie ma sensu używać jej dalej, skoro moje paznokcie już prawie w ogóle się nie rozdwajały, a przy używaniu tej odżywki niestety znowu zaczęły... niby nie ma tragedii, ale jednak paznokcie znowu się osłabiły
i jeszcze skład. niby nie ma formaldehydu, ale ja już chyba wolę używać czegoś co go zawiera, ale jednak działa...
a może ktoś z Was miał tę odżywkę i u niego zadziałała?
albo macie jakąś którą warto wypróbować, chętnie się dowiem :)

wtorek, 7 października 2014

smoky nails

hej hej.
na metodę zdobienia, o której będzie dziś, trafiłam jakiś czas temu u Spektor's Nails. autorka nazywa ją watercolor nails, jednak nie do końca mi to pasuje. nawet dopisek "przy użyciu folii" nie do końca mnie satysfakcjonuje, bo jednak watercolor to akwarele. do tego zdobienia używana jest też nazwa dry watermarble/dry marble, ale ją stosuje się bardziej do malowania wzorów na folii i robienia z nich naklejek na paznokcie lub rysowania wzorów na mokrym lakierze na płytce paznokci. tak się składa, że żadna z tych nazw mi nie pasuje :P więc stworzyłam swoją - smoky nails. to co powstaje najczęściej wygląda jak dym lub płomienie, a przynajmniej u mnie tak jest, dlatego akurat do moich paznokci ta nazwa pasuje idealnie :P
a na czym polega sama metoda? ogólnie na tym, że nakładamy na paznokieć dużo lakieru w takim kolorze jak nasz bazowy (u mnie czarny) i gdzieniegdzie robimy kropki (lub inne kształty) innym kolorem. nie martwimy się spływającym lakierem, bo właściwie im go więcej tym lepiej. później przykładamy do paznokcia folię (ja używam koszulek na dokumenty) "rozpłaszczając" powierzchnię lakieru, a następnie zdejmujemy folię i tak powstaje wzór. można też przykładać folię kilka razy. nie wiem czy ktoś to rozumie, bo dość ciężko to wytłumaczyć (ja za pierwszym razem oglądając zdjęciowy tutorial w ogóle nie rozumiałam jak to się dzieje :P), więc odsyłam Was do posta Spektor's Nails, gdzie jest tutorial wraz z filmikiem, a dla leniwców bezpośredni link do filmu
przyznam, że przy smoky nails jest nieco czyszczenia, ale na pewno mniej niż w przypadku watermarble :P i polecam ją wszystkim, którzy lubią eksperymentować z wzorami na paznokciach, bo każdy wzór jest inny i niepowtarzalny :)

światło dzienne, chili! odżywka lawendowa, 1 warstwa colour alike typografia L, gruba warstwa colour alike L + orly glowstick, topcoat cnd winylux
edit: zapomniałam o prawej ręce! a w końcu wzory są zupełnie inne, więc dodaję z małym opóźnieniem :P
i jak Wam się podoba? :) 
mnie bardzo dobrze nosiło się to zdobienie i muszę kiedyś wypróbować jakieś inne warianty kolorystyczne!

sobota, 4 października 2014

china glaze - mosaic madness

dziś mam dla Was lakier china glaze z kolekcji glitz bitz 'n pieces. cała ta kolekcja to kolorowe topy. bezbarwna baza, czarny brokat i drugi w jakimś innym kolorze. w mosaic madness, poza czarnym glitterem mamy granatowy lub raczej szafirowy. brokatu jest dużo i szczególnie te czarne drobinki są nieco szalone. duże heksy, długie pałki. ogólnie bardzo podoba mi się cała ta kolekcja glitterów. są świetne i takie... pozytywnie chaotyczne! i cieszę się, że mam ich kilka. niestety ta kolekcja nie jest u nas zbyt łatwo dostępna, ale np. takie połączenie złota i czerni ma w swojej ofercie sally hansen, a neonowe drobinki pomieszane z czarnymi (i małą ilością białych) można znaleźć z claire's :)
jak na taką ilość brokatu nakładanie mosaic madness jest przyjemne. tylko te największe heksy nieco ciężko nabrać na pędzelek, a do tego są one czarne, pędzelek też czarny, więc nie dość że ich nie widać, to jeszcze ciężko je złapać :P ale to chyba jedyna trudność

światło dzienne, chili! odżywka lawendowa, 2 warstwy kobo - miami, 1 warstwa china glaze - mosaic madness, 1 warstwa topcoatu kinetics kwik kote
wiem, że dużo osób nie lubi pałek/brokatu paskowego w lakierach (zupełnie nie wiem dlaczego!!), ale ja go uwielbiam i cieszę się, że tu jest, bo moim zdaniem idealnie pasuje :)
a Wy co myślicie o mosaic madness? lubicie takie topy?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...