piątek, 20 czerwca 2014

colour alike, KRK - 527 na fiołkowej

ostatnio jakoś przejadły mi się kremowe lakiery, ale w końcu zatęskniłam za jakimś żywym kremowym kolorem. i wtedy na pomoc przyszedł mi jeden z najnowszych lakierów colour alike - 527 na fiołkowej, z ich najnowszej kolekcji KRK. kolekcja składa się z 10 kolorów, wszystkie są kremowe, 2 są jasne i dość stonowane, a reszta to żywe kolory, idealne na lato. na początku, jak zobaczyłam zapowiedź tej kolekcji, to jakoś niespecjalnie się ucieszyłam. znowu zwykłe kolory. niby żywe, ale jednak czekałam na jakieś niespotykane wykończenia, czy coś. ale na żywo te kolory robią o wiele lepsze wrażenie. i są dosyć niespotykane. mówię całkiem serio. ten fiolet chociażby. mam naprawdę dużo lakierów, a nie mam nic nawet podobnego :) także zachęcam Was, jak będziecie mieli okazję wypróbować te lakiery. tym bardziej, że w nocy z 21 na 22 czerwca szykuje się promocja 

na fiołkowej to fiolet z różowymi tonami. nigdy nie byłam w tym mocna, ale to chyba jeden z tych cieplejszych odcieni fioletu. nakłada się przyjemnie. lakier jest kremowy i do krycia potrzeba dwóch warstw. pachnie owocowo przy malowaniu, jak wszystkie nowsze lakiery colour alike. wysycha w niezłym tempie, a po wyschnięciu ładnie błyszczy (na zdjęciach bez topcotu)

lakiery colour alike znajdziecie na colorowo.pl

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 2 warstwy colour alike 527 na fiołkowej, bez topcoatu

i jak Wam się podoba? moim zdaniem jest taki wakacyjny :)

środa, 18 czerwca 2014

vipera, floe - 403

dziś będzie jeden nowych lakierów vipery, a dokładniej z serii piaskowej floe. numer 403 to dość ciemny szary z delikatnymi niebieskimi tonami, z bardzo drobnym srebrnym brokatem. i właściwie to mnie w nim urzekło, ten brokat. poza tym mam tylko jeden szary piasek (i to zupełnie kremowy), a ten jest jest dosyć niespotykany, więc musiał być mój ;)
pędzelek jest spłaszczony i wygodnie się nim maluje. do krycia potrzebne są 2 warstwy, wysycha całkiem szybko. po wyschnięciu jest błyszczący, ale brokat się mieni, a piaskowych drobinek jest dużo, więc całość ładnie się prezentuje i to błyszczące wykończenie nie przeszkadza (choć ja i tak je akceptuję ;) )
tylko szkoda, że te lakiery są w takiej malutkiej butelce (7ml)

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 2 warstwy vipera floe 403, bez topcoatu
a na koniec nałożyłam na niego jeszcze topcoat kinetics kwik kote (2 warstwy) i przyznam, że w tej wersji też prezentował się nieźle. i chyba był jeszcze bardziej niespotykany. niby kojarzy mi się z jakimiś lakierami china glaze, ale z żadnym konkretnym, po prostu wiem, że mieli kiedyś coś podobnego. ale chodzi mi o to, że na co dzień nie spotyka się dużo (albo i wcale) takich lakierów. i chyba kiedyś do niego wrócę w tej "zatopowanej" wersji ;)
i jak Wam się podoba? lubicie takie błyszczące piaskowe wykończenie? no i czy znacie w ogóle piaskową serię floe? ja przyznam, że gdyby nie Moris, to w ogóle bym nie wiedziała, że ta seria istnieje. bo jakoś tak cicho na jej temat

sobota, 14 czerwca 2014

sephora - 07 marble art topcoat

marble art od sephory to nic innego jak lakier pękający. tyle, że pęka w formie kółek. właściwie nazwa trochę mi tu nie pasuje, bo jednak nie jest to typowy marble art, choć z drugiej strony taki efekt można stworzyć właśnie przy tej metodzie, psikając np. mgiełką do ciała na lakier w kubeczku (jeśli ktoś jest zainteresowany, to mogę kiedyś o tym napisać). ale właśnie marble art... a z tym zawsze jest tyle zamieszania, więc chciałam bardzo ten lakier. efekt co prawda nie jest może aż tak przewidywalny jak przy tradycyjnym marble arcie, bo nie wiemy jak lakier popęka i gdzie powstaną kropki, a do tego jest ich dość mało, ale jeśli podmuchamy na jeszcze mokry lakier to popęka bardziej (m.in. palec serdeczny).
całość jednak i tak mi się podoba i kojarzy mi się z jakimś gadem. pewnie efekt byłby lepszy z jakimś jaśniejszym lakierem bazowym, ale stwierdziłam, że złoto od chili! (które pokazywałam ostatnio O TU) idealnie pasuje do tego lakieru.
żałuję tylko, że ten lakier jakoś dziwnie zachowywał się w kontakcie z kwikiem, a raczej to kwik się dziwnie zachowywał. po nałożeniu tak jakby delikatnie popękał w niektórych miejscach (jak zwykły lakier pękający, któremu to nie do końca wyszło, nie wiem czy wiecie o co mi chodzi?), a po jakimś jednym dniu zaczął schodzić płatami (sam top). a ten pękacz jednak należy pokryć topem, może jednak następnym razem wypróbuję jakiś inny, bo wiem, że to nie jest pierwszy i ostatni raz pękacza z sephory :)

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 2 warstwy chili! 23, 1 warstwa sephora 07 marble art, topcoat kinetics kwik kote
podoba Wam się takie połączenie? a może macie ten top :)

środa, 11 czerwca 2014

chili! - 23

chili! z numerem 23 to takie stare zielone złoto. lakier mieni się i zmienia kolor w zależności od oświetlenia. najczęściej jest jednak taki oliwkowy, jak na zdjęciach. a w sztucznym świetle staje się bardziej zielony. poza tym, że numer 23 jest shimmerowy, to ma w sobie też małe miedziano-złote drobinki, takie jakby mikro glassflecki. a do tego jest duochromem! tyle szczęścia na raz :D
maluje się nim przyjemnie, pędzelek jest cienki i prosty, ale wygodnie rozpłaszcza się na paznokciu podczas malowania. do pełnego krycia wystarczą 2 warstwy. wysycha całkiem szybko. i myślałam, że pociągnięcia pędzelka będą bardziej widoczne, dlatego na początku chciałam pokryć go topem (bo topy nieco niwelują widoczność pociągnięć pędzelka, choć nie do końca wiem na czym to polega), ale w końcu tego nie zrobiłam. bo okazało się, że pociągnięcia pędzelka są naprawdę minimalnie widoczne.
i to co mi się jeszcze podoba w tych lakierach, to ich prosta butelka z dość odjechanym logo. moim zdaniem całość wygląda bardzo fajnie i nowocześnie :)

lakiery chili! znajdziecie na stronie internetowej chilicosmetics.pl. wiem, że są też w drogerii jasmin w podziemiach w Warszawie, a niedługo mają się pojawić w carrefourach i intermarche

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 2 warstwy chili! 23, bez topcoatu

tak jak mówiłam, lakier zmienia nieco kolor w zależności od kąta pod jakim patrzymy
znacie tę markę? jeśli nie, to naprawdę polecam, bo mają duży wybór lakierowych kolorów i wykończeń, a poza tym mają w swojej ofercie także inne kosmetyki kolorowe ;)

niedziela, 8 czerwca 2014

p2, catch the glow - 040 chilly breeze

dziś mam dla Was lakier, który mam dzięki Kamili. to p2 z limitowanej serii catch the glow. chilly breeze to coś pomiędzy zielenią a niebieskim (hm... morski? :P) z taką biało-złotą poświatą. właściwie jest to shimmer, ale taki bardzo drobny. niby trochę widać pociągnięcia pędzelka, co sugeruje, że to wykończenie frost, ale na żywo nie było ich tak bardzo widać, więc dla mnie to jednak shimmer. 
lakier nakłada się przyjemnie, do krycia potrzebne są 2 warstwy i szybko wysycha. na początku błyszczy, a potem z upływem dni nieco matowieje, co dodaje mu takiego satynowego uroku ;) no i muszę przyznać, że nie mam niczego podobnego w swoich zbiorach. kolor jest jednak dość niespotykany i bardzo mi się podoba. i tylko trochę żałuję, że nie mam jeszcze jakiegoś koloru z tej serii.

dodatkowo chciałam napisać też coś o pewnych zmianach na blogu. ostatnio nie mam za wiele czasu i notki rzadko się pojawiają, ale to chodziło za mną już od jakiegoś czasu. wiem, że zmiany widać od razu ;) ale chciałam zaznaczyć, że nowy nagłówek i tło to dzieło mojego Olka, któremu bardzo dziękuję :* wiem że byłam uparta i nieco hm... nieznośna jeśli chodziło o wybór kolorów i o wszystko, więc duży buziak za cierpliwość :* i jeszcze raz dziękuję! mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo mi podoba się bardzo :)

światło dzienne, paese utwardzacz diamentowy, 2 warstwy p2 - 040 chilly breeze, bez topcoatu

lubicie tego typu wykończenia? taką poświatę w lakierach? dla mnie to coś takiego nieoczywistego i jak najbardziej jestem na tak ;)

niedziela, 1 czerwca 2014

claire's - jazz

dziś mam dla Was lakier, który jest jak najbardziej odpowiedni na dzień dziecka ;) to jazz firmy claire's.
w fioletowej jogurtowej bazie mamy różnej wielkości brokat. wszystkie drobinki są z tych większych i głównie jest to brokat sześciokątny, czyli heksy. najmniejsze są białe, różowe i niebieskie, większe: żółte, różowe i niebieskie. gdzieniegdzie znajdziemy duże niebieskie kółka, z których niestety (albo i stety) schodzi niebieska... farba (?), w związku z czym w lakierze jest też pełno niebieskich śmieci, takich bardzo drobniutkich kropeczek. jak zobaczyłam to w domu, to bardzo mi się to nie spodobało. i lakier odstał swoje w szufladzie, ale kiedy w końcu przyszedł dzień jego debiutu na paznokciach, stwierdziłam, że te kropeczki jednak są urocze i wcale nie wyglądają źle.
co do nakładania, to może nie jest najłatwiej, bo drobinek jest baaardzo dużo, przez co lakier jest trochę glutowaty. po wyschnięciu mamy na paznokciach góry i doliny tworzące się z lakieru i drobinek, więc najlepiej nałożyć na to jakiś top, a żeby wszystko było idealnie gładkie to najlepiej 2 warstwy. ja nałożyłam jedną i taki efekt mi odpowiadał (zdjęcia bez topu znajdziecie na końcu posta). krycie jest niezłe, bo wystarczą 2 warstwy. a przez to, że baza jest taka jogurtowa, mamy do czynienia z efektem kanapki, co bardzo mi się podoba. czas wysychania jak na taki lakier też zaliczam na plus. 
no i proszę Was, on wygląda jak jogurt! jest świetny i bardzo dobrze mi się go nosiło :) 

światło dzienne, essence baza peel off, 2 warstwy claire's jazz, 1 warstwa topcoatu kinetics kwik kote
i jeszcze na koniec zdjęcia bez topcoatu

i zbliżenie na kciuka (też bez topu). w rolach głównych: kółko, z którego schodzi farba i niebieskie śmieci. i jak już mówiłam, te niebieskie kropeczki pasują do lakieru, ale kółka mogłyby jednak pozostawać całe niebieskie ;) choć tak naprawdę tyle się tam dzieje, że nawet schodząca farba mi tak naprawdę nie przeszkadza ;)
i jak Wam się podoba? wiem, że może nie jest to coś dla wielbicielek neutralnych lakierów, ale cieszę się, że na naszym rynku jest coraz więcej tego typu lakierów i jak widać mają one dużo fanów ;)

no i na koniec oczywiście życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...