środa, 18 września 2013

dance legend aztec - 6 (na świecącym w ciemności BK 03)

próba polubienia przeze mnie jasnozielonego neona z BK od Born Pretty Store. nałożyłam na niego czarną folię dance legend z serii aztec z numerem 6. już kiedyś pokazywałam Wam ten topper w formie trójkątów na innym lakierze DL (dokładnie o TU - klik) i kilka osób chciało go zobaczyć na całych paznokciach. no to spróbowałam. po tym zabiegu bardziej już lubiłam neon z BK, jednak nadal byłam na niego zła i całość zmyłam po jednym dniu noszenia. jednak 
co do spraw technicznych lakieru dance legend aztec z numerem 6... pamiętam że przy naszym pierwszym malowaniu długo musiałam czekać żeby wysechł, tym razem jednak poradził sobie o wiele lepiej. wysechł dość szybko. tylko problemem są odstające nieco kawałki folii. jednak topcoat powinien wyrównać powierzchnię. ja go nie nałożyłam i zeskubałam bardziej odstające kawałki... :P jeszcze jest jedna rzecz która mnie zdziwiła. kawałki folii są dość małe i musiałam się trochę nałowić, żeby znaleźć te większe ;) ale właściwie to chyba plus. bo efekt nie jest taki bardzo nachalny. choć ogólnie nieco szalony :D
to co jest pod DL pokazywałam Wam w poprzednim poście, o TU (klik). ten zielony neon, który na dodatek świeci w ciemności możecie kupić w sklepie BPS w dziale nail art, dokładnie TUTAJ (klik). no i do znudzenia będę Wam powtarzać, że jak użyjecie mojego kodu APBQ10 robiąc zakupy w BPS to dostaniecie 10% zniżki. no i wysyłka jest darmowa! wszędzie i zawsze :D

światło dzienne, SH miracle cure, 2 warstwy BK 03 glow in the dark, 1 warstwa DL aztec 6, bez topu
no i najwyraźniejsze ze świecących zdjęć. muszę przyznać że wygląda to bardzo fajnie :D jakby ktoś nie rozpoznał, to jest to kciuk
i jak Wam się widzi to szalone połączenie świecącego neona i czarnego azteca dance legend? :D ja muszę przyznać że jak tak patrzę na to teraz, to bardziej mi się podoba, niż jak było na paznokciach. może zaczynam lubić neona z BK (?)

dodatkowo zmieniłam tło bloga. i kolory. ale tego chyba nie da się nie zauważyć :P no i mam NOWY NAGŁÓWEK!!!!!! dzięki Kamili i jej mężowi!!!! Kamila to oczywiście aalimkaa :) buziaki kochana! i jeszcze raz dziękuję :*

poniedziałek, 16 września 2013

BK - 03 świecący w ciemności (glow in the dark)

dziś będzie o lakierze, który nieźle napsuł mi krwi :P i nie chodzi o jego właściwości, tylko głownie o kolor. no tak, jednak jestem kobietą i najbardziej liczy się kolor. a miał być on niestety zupełnie inny. 
lakier mam z Born Pretty Store i sama go sobie wybrałam. bo skusiły mnie zdjęcia, między innymi u Very Emily o TU (klik). u niej i na większości zdjęć w internecie numerek 03 faktycznie wygląda pięknie. ma chyba najlepszą pigmentację z całej tej świecącej w ciemnościach serii. jest pastelowy, a jednocześnie neonowy. no i niestety - na paznokciach rozczarowanie, bo kolor to taki jasny zielony neon. kojarzący mi się niestety bazarkowo i tandetnie. nic pastelowego. i jeszcze na paznokciach wygląda jakbym nałożyła go na białą bazę i jakoś nie podoba mi się ten efekt zupełnie. tym bardziej, że nie ma pod nim bazy! to taki wyblakły jasnozielony neon. ale to tylko kolor. który tak naprawdę pewnie nie jest taki zły. po prostu oczekiwałam czegoś zupełnie innego... 
ale jeśli chodzi o właściwości to nie mam mu nic do zarzucenia. kryje przy dwóch warstwach. dość szybko wysycha (mówię o pierwszej warstwie, bo drugą potraktowałam już kwikiem). pędzelek wygodny. no i po naświetleniu świeci w ciemności :) jak prawdziwa żarówa!

lakier możecie kupić na stronie BPS w dziale nail art, a dokładnie TUTAJ (klik). i pamiętajcie, że używając mojego kodu zniżkowego APBQ10 dostaniecie 10% zniżki na zakupy, a wysyłka na cały świat jest darmowa!

no a teraz pora na zdjęcia, które musiałam trochę podrasować (...), żeby kolor był bardziej zbliżony do rzeczywistego. tak naprawdę świeci jeszcze bardziej. no ale to ta taka "tania" jasna neonowa zieleń, wiecie o co mi chodzi? :P no i sorry za dziwny momentami kolor moich dłoni :P

światło dzienne, SH miracle cure, 2 warstwy BK - 03 glow in the dark
świeci!!! :D wiecie jak trudno trafić w paznokcie po ciemku? nawet jak świecą :P
tak mniej więcej lakier wygląda na żywo:
a tak wygląda na prawie wszystkich swatchach w internecie. na tym zupełnie nieprzerobionym zdjęciu wygląda tak uroczo. gdyby to był taki kolor... ah

i jeszcze raz przypomnę Wam o moim kodzie zniżkowym :D

co myślicie o tym zielonym neonie? może za bardzo po nim jadę? w końcu świeci w ciemności i to całkiem porządnie no i ma dwuwarstwowe krycie! co jak na ten kolor jest dość niespotykane. tylko niestety szybko znika z buteleczki... no i nie takiego koloru się spodziewałam.

piątek, 13 września 2013

rimmel - 415 instyle coral

chociaż troszkę słońca w tą tragiczną pogodę! tak na mnie zadziałał lakier rimmel, który ostatnio trafił w moje ręce. trafił to najlepsze słowo, bo robiłam zakupy na allegro u pewnego sprzedawcy i dostałam przypadkiem nieswoje zamówienie. potem było tyle zamieszania, a raczej brak odzewu ze strony sprzedającego i brak jakiejkolwiek chęci rozwiązania problemu, że koniec końców jak w końcu się odezwali to pozwolili mi zatrzymać także pomyłkowe zamówienie. no i on tam był :P rimmel - instyle coral z serii 60 seconds. niestety nie wysycha w 60 sekund... również jego jednowarstwowość pozostawia wiele do życzenia i najzwyczajniej potrzebujemy 2 warstw, a i wtedy czasem widać prześwity. ale kolor ma ładny. jakoś nie mam w swojej kolekcji zbyt dużo koralowych lakierów. sama nie wiem czemu. ten jest bardzo ładny. taki jakby różowy koral. jasny i bardzo wesoły. dla mnie jesień/zima to czas, kiedy muszę się pocieszać kolorowymi, najlepiej jaskrawymi lakierami. no i ten taki jest.
jest niestety coś co mnie w nim bardzo rozczarowało - odpryski już pierwszego dnia. czy też na drugi dzień, bo tak na prawdę malowałam nim na raty, jednego dnia wieczorem jedną warstwę, a następnego rano drugą i położyłam na to później kwika. no i co? tego dnia co nałożyłam drugą warstwę po kilku godzinach miałam odprysk na pierwszym paznokciu. wieczorem na kolejnym. nie wiem czemu tak się stało. macie jakieś doświadczenia z tymi lakierami? u mnie zawsze lakiery trzymają się na paznokciach bardzo długo i przeważnie odpryskują około 3-4 dnia (te lubiące odpryskiwać u niektórych po paru godzinach), więc nie wiem co stało się tym razem. 
trochę za ten odprysk ma minus, ale kolor skutecznie pociesza mnie w te ohydne, szare dni. no i myślę, że dam mu jeszcze kiedyś drugą szansę.

światło dzienne, SH miracle cure, 2 warstwy rimmel - instyle coral, bez topu
niby nic nadzwyczajnego - ot koral. ale moim zdaniem coś w nim jest ;)

a Wam jak się podoba?

aaaa! i wiecie że... to jest już mój 100 post? :D

wtorek, 10 września 2013

essence - 163 hej nude! (sparkle sand effect)

hej hej!
nie było mnie tu ostatnio, bo wyjechałam na parę dni na działkę. jednak już jestem i chcę Wam pokazać piasek, który kupiłam przed wyjazdem. jeden z nowych piasków essence - najjaśniejszy. nazywa się hej, nude!, ma numer 163 i jest z serii colour&go. w buteleczce wygląda jak jasny nudziak z beżowo-różowymi tonami, ma do tego shimmer i srebrny drobny brokat w dwóch rozmiarach. w buteleczce niby nic takiego, ale na paznokciach pokazuje na co go stać. jest nieco transparentny, widać więc prześwitujące końcówki paznokci. można nałożyć 3 warstwy, żeby trochę osłabić ten efekt, jednak ja pozostałam przy dwóch warstwach i w takim wydaniu ten lakier bardzo mi się podoba. wygląda jak cukier! pędzelek jest szeroki  i zaokrąglony, co bardzo ułatwiło mi malowanie, tym bardziej, że robiłam to będąc na łódce :P hej nude! jest nieco gęsty, ale to tym bardziej ułatwia malowanie, bo nie zalewa skórek. schnie w miarę szybko. no i naprawdę wygląda jak cukier! daje prawdziwy efekt cukrowej posypki! jakbym zanurzyła palce w nieco rozpuszczonym cukrze, zresztą sami zobaczcie:

światło dzienne, SH miracle cure, 2 warstwy essence - 163 hej nude!
i jeszcze kilka zdjęć z działki. konkretnie z łódki :) no i w słońcu.
i pod wodą :D
podoba Wam się? bo ja szczerze powiem że go uwielbiam :) jest słodki, dziewczęcy i delikatny. cukiereczek :D

środa, 4 września 2013

miętowo-srebrny mix

dziś będzie tasiemiec zdjęciowy :D a w nim coś eleganckiego. i trochę hm... szalonego (?). od dłuższego czasu miałam ochotę na coś takiego, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. wiedziałam też że wykorzystam w tym zdobieniu ćwieki. no i są. srebrne prostokątne ćwieki z KKCenterHK. możecie je kupić TUTAJ (klik). Są srebrne, błyszczące o wymiarach 4x2 mm, numer produktu na stronie: NNAIL-DRN645. w opakowaniu jest ich około 50 sztuk. są porządnie wykonane, nie mają ostrych krawędzi. zdarzyło się kilka źle przyciętych, ale to były chyba 2 sztuki, więc nie ma o czym mówić ;) ćwieki bardzo dobrze trzymają się na paznokciach. na kciukach i palcach serdecznych przyłożyłam je tylko do mokrego lakieru i nie pokryłam żadnym topem (tym bardziej że na serdecznym mam piasek :P). drugiego dnia zaczęły odpadać te "brzegowe" z kciuków. ale potem dokleiłam je klejem do tipsów i już trzymały się dzielnie. przetrwały nawet mycie głowy, co uważam za spory wyczyn ;) tym bardziej, że wcale ich nie oszczędzałam.
jak najbardziej polecam te ćwieki, bo warto mieć taki gadżet, który doda pazura waszym paznokciom ;) ja jestem z nich bardzo zadowolona!
a teraz zapraszam Was na zdjęcia i mam nadzieję, że to zdobienie spodoba Wam się tak samo bardzo, jak podoba się mi :D

światło dzienne (niestety chmury), SH miracle cure, kciuk: 2 warstwy hean city fashion 174, wskazujący: 2 warstwy kiko 389 + GR JJ 102, środkowy: 1 warstwa kiko 389 + 1 warstwa orly sparkling garbage, serdeczny: dwie warstwy barry m 314 ridley road, mały: 2 warstwy hean cf 174 + GR JJ 102. dodatkowo na wskazującym, środkowym i małym mam top kwik

trochę standardu z lakierami :D no musiałam Wam je chociaż trochę pokazać!
i wariacje na srebrno-miętowy temat ;)
i jeszcze chciałam Wam na koniec pokazać jak te ćwieki odstają. na kciuku i serdecznym, jak mówiłam, nie potraktowałam ich topem, więc widać - szczególnie na serdecznym jak lekko odstają im brzegi. nieco zahaczały np, jak poprawiałam włosy, ale może być to spowodowane wypukłością płytki. ćwieki na kciukach nie robiły takich zahaczających problemów ;)
dodam też że robiąc to zdobienie chciałam użyć miętowego lakieru. tyle że okazało się że mam ich za dużo :P w efekcie wybrałam 3 lakiery miętowe (hean, kiko i piaskowy barry m), piękny mieniący się brokatowy orly (który znów mam z wyprzedaży od Antiii :D) i brokatowy srebrny JJ.

a no i oczywiście przy robieniu zakupów w sklepie KKCenterHK na hasło zumaluje macie 10% zniżki. kod jest ważny do 31.01.2014, więc radzę się śpieszyć ;)

i jak Wam się podoba mój miętowo-srebny mix? :)

niedziela, 1 września 2013

tasiemkowe zdobienie - stripping tape nail art

dziś będzie zdobienie. sprawca całego zamieszania to jak dla mnie przedmiot/narzędzie, które każda szanująca się lakieromaniaczka powinna mieć ;) tasiemka do zdobień.
ja swoją mam ze sklepu Born Pretty Store. a dokładniej dostałam ją jako jedną z nagród w konkursie na zdobienie holograficzne. i tutaj chciałabym Wam bardzo podziękować za oddane na mnie głosy :) bo nie miałam jeszcze okazji tego zrobić (!) a dzięki Wam wygrałam bardzo dużo fajnych rzeczy, których recenzji możecie się niedługo tutaj spodziewać ;)
ale wracając do tasiemki, znajdziecie ją oczywiście na stronie sklepu BPS pod nazwą nail art stripping tape i możecie ją kupić TU (klik). do wyboru jest 30 różnych kolorów/wzorów. moja tasiemka to numer #27. przyznam że miałam mały dylemat, którą wybrać, bo taka tasiemka to od zawsze było moje marzenie. na początku chciałam gładką, ale potem zobaczyłam TĄ. jest piękna. ma holograficzne paseczki. i aż szkoda mi ją było wykorzystywać do tego zdobienia :D dlatego możecie się jej jeszcze spodziewać na moich paznokciach ;) 
tasiemka ma 0,5mm szerokości, ma bardzo dobry klej, dzięki czemu dobrze przylega do paznokci i lakier nie dostaje się pod nią, co jest dosyć ważne przy tego typu zdobieniach. w sklepie BPS możecie ją kupić za 1,90$, a teraz jest przeceniona na 0,90$. no i z moim kodem zniżkowym APBQ10 macie dodatkowo 10% zniżki! a przesyłka jest darmowa! więc zachęcam do zakupów :) w tym sklepie naprawdę można znaleźć wszystko co Wam się wymarzy :)

a teraz zapraszam do zdjęć :)

za tło posłużył mi essie - play that song i tu widzicie go w tej mało fotogenicznej wersji. na żywo wygląda tak jak pokazywałam Wam ostatnio w tym poście (klik). jasny fiolet to hean city fashion z numerem 176. brzoskwinia - orly cotton candy. no i tu dodam wydaje mi się ważną rzecz - jako koloru wierzchniego lepiej użyć czegoś co dobrze kryje. ja przez to że użyłam jasnych kolorów musiałam dać grubą warstwę, co zresztą widać, bo powstało coś jakby pikowanie :P mimo użycia topu.

a dla tych, którzy nie wiedzą jak zrobić takie zdobienie krótka instrukcja:
1) malujemy paznokcie kolorem bazowym (tu ciemny fiolet) i czekamy aż dobrze wyschnie
2) przyklejamy tasiemkę tworząc dowolne wzory
3) malujemy całość innym kolorem, najlepiej dość kontrastującym z bazowym
4) od razu (póki lakier jest mokry) odklejamy tasiemkę 
5) pokrywamy topem (tu kwik znowu nieco rozmazał mi wzór) i JUŻ :)

do tej pory używałam tylko taśmy izolacyjnej przy zdobieniach, co możecie zobaczyć między innymi TU (klik), TU (klik), czy TU (klik). a to moja pierwsza zabawa z taką cienką no i w końcu profesjonalną tasiemką, dlatego wybaczcie mi małe niedociągnięcia, ale jak na pierwszy raz i tak uważam że wyszło nieźle ;) na początku nie byłam za bardzo zadowolona, ale im dłużej patrzyłam na paznokcie, tym bardziej mi się podobało. 
a Wy co myślicie o takim tasiemkowym zdobieniu?
i obiecuję że rozpisałam się tak pierwszy i ostatni raz :P
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...