środa, 20 marca 2013

inglot - 232

dziś coś co skradło moje serce jeszcze w okolicach sylwestra. migoczące cudo :) inglot z numerem 232 to lakier z kolekcji o nazwie nightlife. cała kolekcja jest błyszcząca i brokatowa, jednak to 232 skradł moje serce ;) w bezbarwnej bazie są zatopione holograficzne drobinki. i mimo, że mienią się na wszystkie kolory tęczy, to śmiało mogę powiedzieć, że ten lakier ma fioletowo-szary kolor. albo odcień - jak kto woli. i szczerze nie wiem czym to jest spowodowane. przyglądam mu się ze wszystkich stron i nie wiem czy po prostu najwięcej drobinek błyszczy na fioletowo-niebiesko, czy brokat ma taki odcień, ale chyba to pierwsze. poza tym myślałam, że będzie to lakier typowo to layeringu, ale jaka była niespodzianka jak pomalowałam nim paznokieć na próbę! już przy pierwszej warstwie drobinek jest bardzo dużo. do pełnego krycia potrzeba trzech warstw, ale efekt jest b o s k i *_* jak wysycha to jest trochę chropowaty, ale nie jakoś bardzo. top coat załatwi sprawę.
zdjęć jest znowu baaaardzo dużo. ale chciałam pokazać Wam jak bardzo się mieni i jaki daje holograficzny efekt. szkoda tylko, że nie było słońca :(
na zdjęciach: baza peel off, 3 warstwy inglota i 1 poshe, światło dzienne

 i jeszcze zdjęcia przy sztucznym świetle z flashem
i specjalnie rozmazane. zobaczcie jak się mieni!
 wszystkie kolory tęczy! cudo :)

lubicie dyskotekę na paznokciach? ;) widziałyście kolekcję nightlife?
pozdrawiam i jak zawsze zachęcam do komentowania ;)

sobota, 16 marca 2013

china glaze - in the lime light

na dziś moja pierwsza zdobycz z targów beauty forum. china glaze - in the lime light to neonowa zieleń z delikatnym shimmerem. na początku jak widziałam swatche tego lakieru to nie byłam przekonana do shimmeru w neonie, ale jak ją zobaczyłam na stoisku euro fashion i to za 5 zł (!) to musiała być moja :) 
co do spraw technicznych: wysycha do matu albo powiedziałabym raczej półmatu, ale zdecydowanie ładniej jej z nabłyszczaczem (u mnie jest pokryta poshe). do krycia wystarczą 2 warstwy, co trochę mnie zdziwiło, po moich doświadczeniach z innym neonem od china glaze (sun worshiper - klik), który wymagał miliona warstw. tak więc tu ogromny plus za krycie :)
jednak ta zielona chinka okazała się małym kameleonem. bo neonowa nie jest przez cały czas. przez ostatnie parę dni, gdy nie było słońca wyglądała tak (neonowo, ale nieco stonowanie):
a mniej więcej taki kolor ma jak jest ładna słoneczna pogoda (w cieniu):
 2 zdjęcia z flashem, gdzie bardzo dobrze widać shimmer (ale kolor jest nieco przekłamany)
i jeszcze w słońcu:


muszę przyznać, że bardzo się polubiłyśmy się z tą chinką oczojebką ;) tym bardziej, że bardzo przyjemnie nakłada się ją na paznokcie i super się nosi. jestem z niej naprawdę zadowolona. nie przeszkadzają mi nawet jej starte napisy na buteleczce (bo pewnie głównie przez to była tak przeceniona). tylko jedyne co zauważyłam to to, że na większości swatchy w necie ma przekłamany kolor, bo na żywo nie ma ona w sobie za grosz niebieskich tonów ;) jeśli lubicie zielenie to jak najbardziej polecam!
i też muszę przyznać, że shimmer mi w niej zupełnie nie przeszkadza, a nawet powiedziałabym, że dodaje jej uroku :)

lubicie neony? macie coś podobnego? 
pozdrawiam i zachęcam do komentowania ;)


piątek, 15 marca 2013

TAG - Liebster Blog Award

zostałam otagowana! i to przez dwie osoby: Anię i K.O.T.a :) dziękuję dziewczyny i oczywiście z chęcią odpowiem na Wasze pytania :)
zasady? odpowiadamy na 11 pytań osoby, która nas otagowała, a następnie wymyślamy własne 11 pytań i tagujemy kolejne osoby. nominowany blog nie może posiadać więcej niż 200 obserwatorów.

Pytania Ani
1. Jak często zmieniasz kolor lakieru do paznokci?
co trzy - cztery dni, ale tak naprawdę to zależy od lakieru
2. Jaki jest Twój ulubiony odcień lakieru do paznokci?
nie mam ulubionego. lubię róże, fiolety, zielenie, morskie, blurple... można by długo wymieniać ;) ale zdecydowanie nie lubię beżu i czegoś co zlewa się ze skórą
3. Skąd pomysł na założenie bloga?
właściwie ten pomysł chodził mi po głowie od kiedy odkryłam, że nie tylko ja mam paznokciowy "problem" :P i po prostu odkryłam tego typu blogi
4. Szpilki czy trampki
trampki!!! forever and ever
5. Jakie 3 kosmetyki masz zawsze w torebce?
pomadkę do ust, krem do rąk i krem nawilżający
6. Jaka była Twoja największa wpadka kosmetyczna?
właściwie nie zaliczyłam jeszcze jakiejś megawpadki kosmetycznej. ale często zdarzają mi się przy farbowaniu włosów. farbuję je na rudo, a często wychodzi z tego niespodziewanie czerwień...
7. Twoja ulubiona potrawa z dzieciństwa to...
gołąbki i makaron z truskawkami!!
8. Czym zajmujesz się poza prowadzeniem bloga?
studiuję - obecnie jestem na magisterce z klimatologii i ochrony atmosfery ;)
9. Jakie masz postanowienie na wiosnę?
nie lubię robić postanowień, ale właściwie mam jedno - wziąć się w garść i dalej ćwiczyć z Ewą Chodakowską (w końcu "już niedługo wskakujemy w szorty" ;) )
10. Piosenka, do której masz sentyment?
jest dużo takich piosenek, ale chyba największy sentyment mam do dwóch: blackimill - miracle i remix le castle vania kaskade - turn it down
11. Na koncert jakiego zagranicznego zespołu wybrałabyś się najchętniej?
PRODIGY!! byłam na nich już 2 razy i bardzo bardzo chciałabym znowu!! :)

Pytania K.O.T.a
1). Jaka jest Twoja ulubiona firma kosmetyczna?
nie mam ulubionej, choć jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne to chyba garnier
2). Jakie są 3 rzeczy, które absolutnie musisz mieć w torebce?
chusteczki, książka i ipod
3). Czego najbardziej nie lubisz u ludzi?
chamstwa, dwulicowości
4). Na co wydałaś naprawdę dużo pieniążków i żałowałaś zakupu?
na jeansy firmy wrangler, których już chyba nigdy w życiu nie kupię, bo farbowały mi nogi!!
5). Marylin Monroe czy Audrey Hepburn?
Marylin Monroe
6). Ile średnio czasu zajmuje Tobie makijaż "codzienny"?
5, góra - 10 minut
7). Wolisz rower czy jogging?
wolę rolki ;) a z tego dwójki chyba rower, choć czasem mam ochotę pobiegać
8). Gdybyś miała okazję stworzyć własny kolor lakieru, jakby by on był?
chciałabym, żeby był niepowtarzalny i taki jakiego jeszcze nie ma! pewnie z shimmerem
9). Jakiej cechy w sobie nie lubisz?
bycia wybuchowym nerwusem
10). Jaka muzyka Cię odpręża?
chill, alternatywa albo pop
11). Czy masz ochotę mnie ukatrupić za to, że Cię nominowałam?
nie :)


a oto moje pytania:
1) jaka jest firma kosmetyczna, na której się zawiodłaś?
2) ulubiona firma lakierów do paznokci?
3) ulubiony kolor lakieru do paznokci?
4) wibo czy golden rose?
5) lubisz brokat na paznokciach?
6) miejsce, w które najbardziej chciałabyś wyjechać i dlaczego tam
7) czym zajmujesz się na co dzień?
8) napisz o sobie coś, czego nie wiedzą ludzie odwiedzający Twojego bloga :)
9) Twoja największa zaleta?
10) jakiej muzyki lubisz słuchać najbardziej?
11) jak masz na imię i ile masz lat ;)


a dziewczyny, które nominuję to:
http://a-drop-of-happiness.blogspot.com
http://licencja-na-malowanie.blogspot.com
http://pat18slakierowyswiat.blogspot.com
http://nailsbyweronika.blogspot.com
http://pazuryiinnebzdury.blogspot.com
http://rainbow-nails.blogspot.com
http://the-nail-aholic.blogspot.com

***********************************************

(20.03.2012)
zostałam też nominowana przez Monik (dziękuję :) ) więc i na jej pytania z chęcią odpowiem :)

1. Ulubiony lakier do paznokci?
właściwie nie mam takiego, ale jeśli miałabym wybrać kolor to chyba róż albo brzoskwiniowy :)
2. Co najbardziej chciałabyś zmienić u siebie?
wzmocnić silną wolę! i chciałabym nie mieć słomianego zapału :P a poza tym przestać się czasami zamartwiać pierdołami
3. Najgorsza rzecz jaką kupiłaś?
chyba farbujące nogi spodnie wranglera o których pisałam już wcześniej. a z lakierów do paznokci - lakier termiczny miss match, który miał zmieniać się z różowego (ciepło) na czerwony (zimno), a po pomalowaniu zrobił się przezroczysty i końcówki paznokci był czerwone. do tego śmierdział, okropnie się go nakładało.... grrrrrr
o i przypomniała mi się jeszcze jedna najgorsza rzecz, a raczej taka na której bardzo bardzo się zawiodłam. białe martensy. kupiłam je w zeszłym roku, wydałam na nie kupę kasy, a one zaczęły się rozwalać po 2 tygodniach i je reklamowałam. dostałam nowe i znów dzieje się z nimi to samo :(
4. Najlepsza rzecz jaką kupiłaś?
chyba mata do ćwiczeń (którą kupiłam w tk maxxie) :) i moje ukochane różowe spodnie :D i każdy nowy lakier, który mnie cieszy ;)
5. Co najbardziej Cię odpręża i relaksuje?
słuchanie muzyki i malowanie paznokci :) a czasem także robienie biżuterii :)
6. Ulubiona piosenka?
jest dużo takich które lubię. ale kilka lubię bardzo bardzo :)
a ostatnio chodzi mi po głowie też gossip - get a job
pozatym jest ich o wiele więcej ale może tu się zatrzymam :P
7. Ulubiona książka
właściwie nie mam ulubionej, do której wracam, ale chyba najbardziej podobał mi się Charlie St. Cloud
8. Ulubiona potrawa
pizza mojej mamy, kurczak w sosie słodko kwaśnym mojego taty, kurczak z warzywami i pieczone ziemniaczki mojego O. :) twarożek O. , naleśniki! ja ogólnie lubię jeść ;)
9. Czego najbardziej nienawidzisz u ludzi?
chamstwa, dwulicowości
10. Bez czego nie ruszasz się z domu?
bez ipoda! i telefonu. no i książki, pomadki i chusteczek higienicznych 
11. Czy podobały Ci się pytania (Tylko szczerze:D)
tak :) bo były zróżnicowane 

środa, 13 marca 2013

maybelline colorama - 80

lakier maybelline z numerem 80 to dość jasny granat z shimmerem. ma w sobie mnóstwo drobinek i nie widać pociągnięć pędzelka. jest to mój drugi lakier z tej serii i pozytywnie mnie zaskoczył, bo bałam się, że będzie miał słabe krycie. po pierwsze bo tak było z jego poprzednikiem (nie pamiętam numeru, ale była to jasna brzoskwinia), po drugie - mam kilka lakierów w tym kolorze i większość z nich ma słabe krycie. ale nic bardziej mylnego! ten granat bardzo dobrze kryje, choć jest dość rzadki. do krycia wystarczą 2 warstwy, a po wyschnięciu bardzo ładnie błyszczy. spodziewałam się też zielonawo-morskich tonów na paznokciach, z czym też spotkałam się w przypadku lakierów w tym kolorze (i mimo, że lubię zielenie i morski kolor, to jakoś taka zielona poświata mnie irytuje - wydaje mi się, że chodzi o bazę lakieru. i paznokcie wyglądają na niedomalowane i niechlujne - może to tylko moje osobiste odczucia ;) ). ale żadnej poświaty tu nie ma. czysty błyszczący shimmerowy granat, który bardzo przyjemnie się nakłada :) jedynym jego minusem jest to, że bardzo szybko ubywa go z buteleczki. i choć i tak wiem, że prawdopodobnie nigdy go nie skończę (ah nałogu :P), to jednak nie lubię jak po jednym malowaniu ubywa z buteleczki kilka milimetrów lakieru... ale to taki jedyny mały minus.
na zdjęciach 2 warstwy, bez topcoatu, światło dzienne

macie jakieś doświadczenia z lakierami maybelline?
3majcie się ciepło! i zachęcam do pozostawiania komentarzy :)

poniedziałek, 11 marca 2013

targi beauty forum (9-10 marca 2013)


przyszedł czas, żebym i ja podzieliła się z Wami tym co wróciło ze mną do domu z targów kosmetycznych beauty forum :) z lekkim opóźnieniem, ale oto chwalę się! mój właściwie pierwszy taki poważny haul. na początku zastanawiałam się, czy o nim pisać, ale z targów przyjechało ze mną do domu 15 nowych lakierów i muszę Wam je pokazać :) tym bardziej, że naprawdę jestem z nich bardzo zadowolona :)
oto one!!!

Orly
do tej pory miałam tylko jeden lakier Orly, który kupiłam na wymianie. jednak ich stoisko tak mnie kusiło, że nawet cena nie była w stanie mnie powstrzymać :p były po 30 lub 26zł (brokatowe po 30zł). był też koszyk z przecenionymi lakierami po 16zł! i z niego jest granat - Lunar Eclipse, ale było w nim bardzo dużo ciekawych kolorów, a nie tak jak np. na wyprzedaży w essie...
od lewej: Go Deeper, Holy Holo!, Lunar Eclipse, Cotton Candy 
flormar
stoisko także kusiło kolorami, ale jeszcze bardziej cenami. większe lakiery były po 11zł, małe po 7zł. z tego co wiem w Warszawie nie ma nigdzie wyspy flormar, a przynajmniej ja na nią nie trafiłam, jeśli jednak coś wiecie o takowej to dajcie mi znać!
od lewej: 446, małe - P29, P22
OPI
nie miałam do tej pory żadnego lakieru tej firmy ze względu na ich ceny, ale jak zobaczyłam w internecie (chyba najpierw na blogu u tamit24 (klik)) piaskową kolekcję wiedziałam, że bez względu na cenę muszę mieć ten fiolet!! ;) no i jest mój! choć jak wzięłam go do ręki na stanowisku OPI to chwilę się wahałam, ale wzięłam go i jestem z niego bardzo zadowolona. no i kosztował 26zł (!), a spodziewałam się, że zapłacę za niego znacznie więcej :P ale poza tym nie byłabym sobą jakbym nie wzięła czegoś czegoś jeszcze. a że maluchy były po 6zł to wzięłam 3. są bezimienne, mają tylko numery, ale doszukałam się ich nazw :)
od lewej: piaskowy Can't Let Go (nl m47), Pirouette My Whistle (nl t55), Russian Navy (nl r54) i Cajun Shrimp (nl l64)
i różności: 3 pierwsze kupiłam na stanowisku Euro Fashion. z czego zielona Chinka była za 5zł! lakiery Saviny były po 11zł, ale razem z ChG już były mocno przebrane. no i jeszcze Zoyka (już z ich własnego stoiska). swoją drogą moja pierwsza :) a kosztowała 28,50zł.
od lewej: color club - Holiday Splendor, China Glaze - In The Lime Light, Savina - Purple Pansy i Zoya - Charisma
a także postanowiłam zaszaleć (jakby już nikt tego nie zauważył haha :P) i kupiłam też kuleczki do kawioru i puszek do zamszu. w promocji były po 4zł z groszami. oba cuda są z firmy Sun Flower

to już właściwie tyle zdobyczy z targów, ale byłam na nich z moją przyjaciółką Martą, która w ramach prezentu urodzinowego dała mi lakier Golden Rose ze znanej i uwielbianej ;) serii Jolly Jewels z numerem 106, więc także dołącza do mojej rodzinki :)

pierwszy raz byłam na targach kosmetycznych, ale muszę przyznać, że bardzo mi się podobało i wiem, że nie będą to ostatnie na jakich będę. żałuję tylko, że nie było stoiska eclair z ich lakierami termicznymi, na które miałam chrapkę. trochę też żałuję, że nie było Colour Alike. ale chyba najbardziej mi szkoda, że nie było stoiska China Glaze. nie wiem czy to standard na takich targach? oni nie mają swoich stosik? był tylko mocno przebrany koszyk z chinkami na stoisku Euro Fashion (wszystkie przecenione z pościeranymi napisami). 
tak więc trochę ponarzekałam, ale podsumowując bardzo mi się podobało! i czekam na następne takie targi :)

podobają Wam się moje nowe skarby? :) pozdrawiam i komentujcie! 
a i chciałam jeszcze raz podziękować Wam wszystkim za życzenia, było mi bardzo, ale to bardzo miło :*

[i gdyby ktoś wiedział jak mogę usunąć ten biały pasek obok posta to byłabym wdzięczna. próbowałam już wszystkiego. a post jest standardowej szerokości więc nie wiem o co chodzi]

środa, 6 marca 2013

accessorize - magic

dzisiaj moje urodzinowe paznokcie!! wiem, że dzień się już kończy, ale to dziś jest ten dzień :p więc postanowiłam, że będę miała coś specjalnego na paznokciach. co prawda miałam dziś egzamin, więc nie miałam czasu na zmalowanie czegoś kreatywnego, ale ten brokat bardzo mi się podoba, bo jest dość niespotykany i był to tak naprawdę jego debiut na paznokciach. lubię brokaty accessorize, bo są naprawdę unikalne (poza tym mam z tej serii jeszcze jeden - dream). jest to seria 3d glitter. magic składa się z fioletowego mikrobrokatu i małych heksów w kolorze fuksji. kryje po trzech warstwach (o czym będzie później), jednak jak wysycha jest bardzo chropowaty, tzw zjadacz top coatu :) jednak poshe jest dosyć gęste, więc jedna warstwa wystarczy. ale żeby było idealnie gładko potrzebna byłaby też druga.

baza peel off, 3 warstwy accessorize - magic, jedna warstwa poshe, światło dzienne
i na koniec chciałam Wam pokazać krycie magika ;) na początku jest słabe, ale lakier bardzo szybko schnie więc nie ma problemu z tym, żeby nałożyć 3 warstwy.
kolory na tych zdjęciach "pokazowych" (:p) wyszły dziwne i nie są to najpiękniejsze zdjęcia, ale wiem, że sama czasami chciałabym zobaczyć jakie krycie ma dany lakier. więc oto i ono ;) :
1 warstwa accessorize magic
2 warstwy
3 warstwy
przy trzeciej warstwie już jest właściwie idealnie i bez top coatu efekt przypomina mi nieco lakiery piaskowe, choć oczywiście to nie to samo, z czego zdaję sobie sprawę ;)

lubicie takie brokaty? używałyście kiedyś lakierów firmy accessorize? :)

aaaaaa i oczywiście z okazji urodzin kupiłam dzisiaj kilka lakierów ;) między innymi 3 z wibo z kolekcji stworzonej przez blogerki (blue lake, flirt i roziskrzone niebo - ten ostatni dosłownie zachwycił mnie w rossmannie, a wcześniej nie wiem czemu nie widziałam go na blogach), ale o tym kiedy indziej ;)

pozdrawiam urodzinowo i zachęcam do komentowania ;)

poniedziałek, 4 marca 2013

colour alike - 209 densfiołek

dziś pokażę Wam coś, co kojarzy mi się bajkowo i magicznie. to densfiołek firmy colour alike. ma numer 209 i pochodzi z kolekcji most wanted. zastanawiałam się nad nim jakiś czas, jednak ostatecznie (oczywiście) został mój i bardzo się z tego cieszę. jest to nieco przygaszony fiolet z masą niebieskich glassflecków (zdjęcia w słońcu oddają jego rzeczywisty kolor). w słońcu niesamowicie się mieni. i w ogóle jest niesamowity :) czytałam, że ma dobre krycie, ale jakoś nie chciało mi się w to wierzyć, bo lakiery tego typu przeważnie potrzebują więcej warstw, ale temu wystarczą 2. jednak wbrew niektórym opiniom, moim zdaniem nie jest jednowarstwowcem. ale i tak jest cudowny. jest dość gęsty, ale szybko schnie i tym razem wyraźnie czułam jego cukierkowo-owocowy zapach (a nie tak jak w przypadku graficiarza - klik, gdzie nic a nic nie czułam, a wszystkie dziewczyny na blogach pisały, że ten lakier pachnie :P), który ma nowa formuła lakierów colour alike. bardzo lubię zapachowe lakiery, szkoda tylko, że zapach nie utrzymuje się nieco dłużej
w słońcu, 2 warstwy densfiołka :)
zobaczcie jak on wygląda na zbliżeniu! jest naprawdę niesamowity. naładowany tymi drobinkami. nigdy nie widziałam takiego lakieru, w colour alike naprawdę odwalili kawał dobrej roboty. jest jedyny w swoim rodzaju :)
i jeszcze zdjęcia w cieniu
podsumowując: jest świetny i jak jeszcze go nie macie to szybko wchodźcie na stronę colorowo.pl (klik) i kupujcie ;)


podoba Wam się? a może też go już macie? ;)

sobota, 2 marca 2013

essence - 82 rich & pretty

jak tylko zobaczyłam ten lakier na wyprzedaży w naturze (a było to już jakiś czas temu :P), to wiedziałam, że muszę go zabrać ze sobą do domu. tym bardziej, że był jeden, a z tego co wiem, nie ma chyba jego odpowiednika w nowych lakierach essence colour & go, pochodzi on bowiem z wycofywanej serii o tej samej nazwie. trochę nie rozumiem tego, że niektóre lakiery ze starszej serii nie mają w nowej swoich odpowiedników. fajnie że firma essence ulepszyła pędzelki i zmieniła buteleczki, ale mogli zostawić wszystkie kolory ze starej kolekcji i po prostu dodać trochę nowych. no ale nic.
rich & pretty z numerem 82 to złoto wymieszane ze srebrem. drobinki są w nim maleńkie, ale wydaje mi się, że jest to srebrna baza z shimmerem w kolorze złotym i srebrnym. drobinki w buteleczce mienią się czasem na różowo, jednak na paznokciach już tego zupełnie nie widać. nie przepadam za złotym kolorem, ale za to bardzo lubię srebrny. i rich & pretty choć jest mieszanką tych dwóch - przypadł mi do gustu :) 
a kwestie techniczne? nie widać pociągnięć pędzelka. przyjemnie się nim maluje i choć jest dość rzadki, to do krycia wystarczą 2 warstwy lakieru. bardzo ładnie błyszczy i się mieni. i z tego co się orientuję jest to wykończenie foil. ale jeśli się mylę, to poprawcie mnie proszę ;)

ściskam Was w ten piękny słoneczny dzień :) i zapraszam ponownie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...