wtorek, 9 września 2014

o pewnych trójkątach

a dokładniej o spływających trójkątach...
jakiś czas temu wpadłam na pomysł zdobienia, gdzie kawałek paznokci pozostaje "goły" (ostatnio trochę takich zdobień przewija się "w internetach"). no i wszystko fajnie, wszystko sobie obmyśliłam, zrobiłam przy użyciu tasiemki, która praktycznie idealnie współpracowała, nawet lakiery kryły idealnie po 1 warstwie. i stwierdziłam, że top nałożę następnego dnia, żeby wszystko ładnie wyschło i mi się nie rozmazało przy nakładaniu go. 
a następnego dnia rano? nakładam top (nowy, dość rzadki - kwik firmy kinetics), taką grubszą warstwę, żeby wszystko się ładnie wyrównało. nakładam i nie, nie rozmazuje się, tylko SPŁYWA. i widzę jak moje idealne dzień wcześniej trójkąty spływają tworząc jakieś dziwne linie. tak jak był został chyba tylko paznokieć wskazujący...
na początku chciałam zrobić to wszystko jeszcze raz, ale stwierdziłam, że to nie ma sensu (bo jednak zabawa z tasiemką trochę trwała)... a kilka dni temu stwierdziłam nawet, że nie wrzucę tu tego zdobienia, ale w sumie, jak zdejmę okulary, to nie widzę nierówności :P polecam, ewentualnie można przymrużyć oczy.
a w sumie bardzo dobrze mi się to nosiło na paznokciach. niby coś innego, ale dobrze się z tym czułam :)

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, bell glam wear 806, essence ready for boarding 01 sending you kisses, 2 warstwy topcoatu kinetics kwik kote
a czy Wam też często się zdarza, że top psuje Wam zdobienie, np. je rozmazując?
no i mimo wszystko jestem ciekawa co myślicie o takich zdobieniach, gdzie część paznokci jest odkryta (swoją drogą, to ma jakąś swoją nazwę? jeśli tak, oświećcie mnie;) )

niedziela, 7 września 2014

wibo - glam rock

nowości gonią nowości! ale wibo naprawdę zaszalało, a jak ktoś nie wierzy, warto odwiedzić rossmanna, bo tylu różnych wykończeń to jeszcze nie było ;) i dziś będzie o jednym z nowych lakierów - o topie glam rock. pomijając fakt, że już sama nazwa spowodowała, że musiałam go kupić :D 
glam rock to cięta folia w 4 kolorach: zielonym, granatowym, srebrnym i złotym, w bezbarwnej bazie. muszę przyznać, że bardzo lubię ciętą folię i mam kilka takich lakierów, ale jakoś rzadko ich używam, sama nie wiem dlaczego. tutaj folia jest bardzo fajnie pocięta, nie miałam problemu z odstawaniem, ani z jakimiś wielkimi, nieregularnymi kawałkami. wiadomo, nie jest idealnie gładko, nawet po nałożeniu topcoatu, ale zawsze można dołożyć kolejną jego warstwę. a malowanie glam rockiem? wygodne, a na pędzelek nabiera się dużo folii (na zdjęciach 1 warstwa!). i miło zaskoczyło mnie też to, że danych kolorów jest mniej więcej tyle samo, więc nie jest tak, że np. na jednym paznokciu mamy tylko srebrne kawałki, a na drugim zielone, tylko panuje równowaga :)
na początku myślałam, że ten top będzie najlepiej wyglądał na czerni, ale czegoś mi brakowało i postanowiłam go połączyć z zielenią i granatem, które w końcu znajdują się w lakierze ;)

światło dzienne, chili! odżywka lawendowa, wskazujący i środkowy: 2 warstwy paese mini me - 125, kciuk, serdeczny i mały: 2 warstwy colour alike - 200 strażnik teksasu, 1 warstwa topu wibo glam rock, topcoat kinetics kwik kote
jestem ciekawa co sądzicie o takich topach. ale jeśli ktoś lubi ciętą folię, to ten lakier jak najbardziej polecam :) ja lubię wersje "na bogato", ale zawsze można nałożyć go np. tylko na 1 paznokieć 

czwartek, 4 września 2014

colour alike - 532

hej hej. dziś będzie niebieski holo żelek. ostatnio colour alike wypuściło całą kolekcję lakierów o wykończeniu żelkowym z dodatkiem holograficznego pigmentu. nie są to typowe lakiery holograficzne, bo nie da się tu mówić za bardzo o efekcie holograficznym (nawet tym rozproszonym). właściwie to migoczące i mieniące się lakiery żelkowe, ale taki efekt bardzo mi się podoba, bo to coś zupełnie nowego :) i choć holo żelki szybko podbiły blogosferę, nie obyło się bez głosów, że "znowu holo", "mogliby wypuścić coś innego". a moim zdaniem to jest właśnie coś innego. bo pośród moich kilkuset lakierów nie mam żadnego, który ma takie wykończenie i cieszę się, że to u nas coś takiego powstało :) 
532 to nasycony niebieski z bardzo delikatnymi morskimi tonami (a może tylko ja to widzę? :P). niby żelek, ale jednak miło zaskoczyło mnie krycie, zresztą jak w przypadku całej tej kolekcji. choć mam wrażenie że niebieski kryje najsłabiej (albo po prostu przy tym kolorze najbardziej rzucają nam się w oczy lekko prześwitujące końcówki). do krycia potrzebne 2 warstwy, malowanie bardzo przyjemne, wysycha szybko i pięknie błyszczy. no tylko nowy, melonowy zapach nie do końca mi odpowiada... wolałam cukierkowy z poprzednich kolekcji ;) co nie zmienia faktu, że ten nowy zapach nie jest jakiś drażniący i nie utrzymuje się długo, ja po prostu nie przepadam za zapachem melona/arbuza w kosmetykach

lakiery colour alike kupicie w sklepie colorowo.pl, który teraz ma też międzynarodową wysyłkę! :)

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 2 warstwy colour alike 532, bez topcoatu
i w słońcu
a Wy co sądzicie o holo żelkach? no i o tym smerfowym ;) ?

poniedziałek, 1 września 2014

my secret - 225 sugar top coat

od niedawna w naturach można kupić nowości my secret i jedną z nich jest sugar top coat. jak zobaczyłam zdjęcia reklamowe wszystkich nowych lakierów, to ten jakoś nie zwrócił szczególnie mojej uwagi. sugar top coat? pomyślałam, że to jakaś mgiełka, ewentualnie drobny brokat i tyle. i jak bardzo się pomyliłam... później ktoś napisał, że to top, który imituje piaskowy efekt, no i wtedy stwierdziłam, że jednak przyjrzę mu się bliżej. kupiłam iiiii... jest cudowny! to prawdziwy rarytas na polskim rynku i nie wiem czemu jest tak słabo promowany/reklamowany! naprawdę jest to coś, w co warto zainwestować, tym bardziej, że kosztuje 7zł! a zmienia każdy lakier w piasek!
na zdjęciach na palcu wskazującym mam 2 warstwy sugar top coat, na pozostałych po 1. przyznam że 1 warstwa podoba mi się bardziej. niby przy 2 tekstura wygląda, jak w piaskach, które znamy, ale po nałożeniu 1 warstwy jest ona bardziej chropowata i "ostra" i jakoś ogólnie bardziej mi się podoba. wygląda faktycznie jakbyśmy mieli na paznokciach warstwę cukru
lakier wygodnie się nakłada i szybko wysycha. drobinek jest całkiem dużo i rozmieszczają się równomiernie na paznokciach. a poza piaskowymi drobinkami, jest tam też taki srebrny/biały microshimmer.
jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłam to to, że trzeba go nakładać na całkiem wyschnięty lakier, bo inaczej może nie zrobić nam się tekstura

no i co ja Wam jeszcze mogę powiedzieć... cieszę się, że w końcu jest na naszym rynku lakier, który zmienia każdy lakier w piaskowy. tak, bo on naprawdę to robi! zresztą co ja się będę dalej produkować, zobaczcie!

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 3 warstwy models own - tropical sun, my secret - sugar top coat (wskazujący 2 warstwy, pozostałe paznokcie - po 1)

tu macie porównanie jak ten top zmienia kolor lakieru bazowego i nie robi tego w jakimś szczególnie dużym stopniu:
i jak wygląda na lakierach o różnych wykończeniach. moim faworytem jest duochrom ;) ale to chyba głównie ze względu na to, że normalnie nie ma takich lakierów i to połączenie jest takie niespotykane. glassfleck słabo widać spod piaskowej warstwy, jedynie mocno błyszczy. a brokat i krem, wyglądają fajnie, ale tak... normalnie :P
i na lakierach holograficznych. dance legend i moyra mają naprawdę mocny liniowy efekt holograficzny, ca pod chmurką to rozproszone holo, a ca 533 to holożelek. i wyraźnie widać, że sugar top coat zdecydowanie zmniejsza widoczność efektu holo, a przy holożelku (gdzie efekt jest najsłabszy), holo wręcz zupełnie znika. jednak kurczę, przy pozostałych lakierach to holo jednak trochę widać. chcecie mieć piaskowy lakier holo? proszę bardzo :D
jak szaleć to szaleć :P i na koniec zrobiłam jeszcze małe porównanie z białym lovely snow dust. chodziło mi głównie o to, że my secret nie zmienia koloru lakieru bazowego, a lovely to robi
i jak Wam się podoba sugar top coat od my secret? ja naprawdę jestem zachwycona :) i czuję, że często będę po niego sięgać ;)

sobota, 30 sierpnia 2014

models own - tropical sun

dziś będzie jedna z modelek, którą przywiozłam z Londynu na początku roku. przyznam, że nie miałam zamiaru jej kupić :P ale kiedy robiłam zakupy na butelkowym stoisku models own, po prostu nie mogłam jej nie wziąć. po prostu podobają mi się tego typu różowo-brzoskwiniowe lakiery. tzn w sumie sama nie wiem co mi się w nich dokładnie podoba, ale ten jest taki uroczy. jest delikatnym duochromem i kolory zmieniają się od brzoskwiniowego do koralowo-różowego, zależnie od tego pod jakim kątem patrzymy. a do tego ma w sobie takie maleńkie srebrne drobinki! i to chyba one sprawiają, że ma w sobie to coś ;) 
kryje właściwie już po 2 warstwach, ale ja nałożyłam 3, bo wtedy kolor na paznokciach jest taki jak w butelce. maluje się całkiem nieźle, pociągnięć pędzelka właściwie nie widać i szybko wysycha. nie ma jakiegoś wielkiego połysku, ale właściwie mi się to nawet podoba ;)

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 3 warstwy models own - tropical sun, bez topcoatu

lubicie takie kolory, czy to zupełnie nie Wasza bajka? ;)

środa, 27 sierpnia 2014

wyprzedaż po raz enty

tak tak tak, znowu nadszedł czas wyprzedaży. miliardy lakierów szukają nowego domu ;) więc zapraszam serdecznie. wszelkie szczegóły znajdziecie w zakładce "wyprzedaż", która jest pod bannerem. 

możecie też przenieść się tam od razu, klikając w link poniżej





wtorek, 26 sierpnia 2014

motylem jestem!

dziś pokażę Wam zdobienie, do którego zainspirował mnie post Katy z nailed it! (klik). szczerze przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z metodą zwaną blobbicure, ale jak tylko zobaczyłam zdobienie Katy, skojarzyło mi się z motylem i pomyślałam, że też chciałabym mieć takiego na paznokciach. u mnie padło na różne odcienie różu.
a jak to zrobić? właściwie nie jest to bardzo trudne. nakładamy dość grubą warstwę lakieru bazowego i na jeszcze mokry lakier nakładamy (najlepiej sondą) kropki, które w pewien sposób zlewają się ze sobą, ale lakier bazowy tworzy między nimi granice. trzeba działać szybko i uważać, żeby całość nam nie spłynęła, ale jest to fajna zabawa. paznokcie robi się szybko i nie ma przy tym zbyt wiele bałaganu ;)
trochę bałam się nakładać bardzo dużo lakieru na poszczególne kropki i niektóre nie zlały się ze sobą, a do tego w pewien sposób prześwituje spod nich baza, ale nie przeszkadzało mi to zupełnie, a wręcz moim zdaniem bardziej imitowało skrzydła motyla ;) ogólny efekt bardzo mi się podobał i bardzo przyjemnie nosiło mi się to zdobienie (około 5 dni!). więc szykujcie się w przyszłości na inny wariant kolorystyczny ;)

dodatkowo odsyłam Was też do tutorialu My Simple Little Pleasures (klik), gdzie krok po kroku zobaczycie jak zrobić tego typu zdobienie

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 1 warstwa colour alike - black saint, różowe i białe kropki, topcoat kinetics kwik kote
i jak Wam się podobają moje motylkowe skrzydła? widzicie je w ogóle? bo znaleźli się i tacy, którzy nie bardzo zrozumieli mój zamysł :P
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...