a dokładniej o spływających trójkątach...
jakiś czas temu wpadłam na pomysł zdobienia, gdzie kawałek paznokci pozostaje "goły" (ostatnio trochę takich zdobień przewija się "w internetach"). no i wszystko fajnie, wszystko sobie obmyśliłam, zrobiłam przy użyciu tasiemki, która praktycznie idealnie współpracowała, nawet lakiery kryły idealnie po 1 warstwie. i stwierdziłam, że top nałożę następnego dnia, żeby wszystko ładnie wyschło i mi się nie rozmazało przy nakładaniu go.
a następnego dnia rano? nakładam top (nowy, dość rzadki - kwik firmy kinetics), taką grubszą warstwę, żeby wszystko się ładnie wyrównało. nakładam i nie, nie rozmazuje się, tylko SPŁYWA. i widzę jak moje idealne dzień wcześniej trójkąty spływają tworząc jakieś dziwne linie. tak jak był został chyba tylko paznokieć wskazujący...
na początku chciałam zrobić to wszystko jeszcze raz, ale stwierdziłam, że to nie ma sensu (bo jednak zabawa z tasiemką trochę trwała)... a kilka dni temu stwierdziłam nawet, że nie wrzucę tu tego zdobienia, ale w sumie, jak zdejmę okulary, to nie widzę nierówności :P polecam, ewentualnie można przymrużyć oczy.
a w sumie bardzo dobrze mi się to nosiło na paznokciach. niby coś innego, ale dobrze się z tym czułam :)
światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, bell glam wear 806, essence ready for boarding 01 sending you kisses, 2 warstwy topcoatu kinetics kwik kote
a czy Wam też często się zdarza, że top psuje Wam zdobienie, np. je rozmazując?
no i mimo wszystko jestem ciekawa co myślicie o takich zdobieniach, gdzie część paznokci jest odkryta (swoją drogą, to ma jakąś swoją nazwę? jeśli tak, oświećcie mnie;) )













































