środa, 11 czerwca 2014

chili! - 23

chili! z numerem 23 to takie stare zielone złoto. lakier mieni się i zmienia kolor w zależności od oświetlenia. najczęściej jest jednak taki oliwkowy, jak na zdjęciach. a w sztucznym świetle staje się bardziej zielony. poza tym, że numer 23 jest shimmerowy, to ma w sobie też małe miedziano-złote drobinki, takie jakby mikro glassflecki. a do tego jest duochromem! tyle szczęścia na raz :D
maluje się nim przyjemnie, pędzelek jest cienki i prosty, ale wygodnie rozpłaszcza się na paznokciu podczas malowania. do pełnego krycia wystarczą 2 warstwy. wysycha całkiem szybko. i myślałam, że pociągnięcia pędzelka będą bardziej widoczne, dlatego na początku chciałam pokryć go topem (bo topy nieco niwelują widoczność pociągnięć pędzelka, choć nie do końca wiem na czym to polega), ale w końcu tego nie zrobiłam. bo okazało się, że pociągnięcia pędzelka są naprawdę minimalnie widoczne.
i to co mi się jeszcze podoba w tych lakierach, to ich prosta butelka z dość odjechanym logo. moim zdaniem całość wygląda bardzo fajnie i nowocześnie :)

lakiery chili! znajdziecie na stronie internetowej chilicosmetics.pl. wiem, że są też w drogerii jasmin w podziemiach w Warszawie, a niedługo mają się pojawić w carrefourach i intermarche

światło dzienne, chili! odżywka z krzemem, 2 warstwy chili! 23, bez topcoatu

tak jak mówiłam, lakier zmienia nieco kolor w zależności od kąta pod jakim patrzymy
znacie tę markę? jeśli nie, to naprawdę polecam, bo mają duży wybór lakierowych kolorów i wykończeń, a poza tym mają w swojej ofercie także inne kosmetyki kolorowe ;)

niedziela, 8 czerwca 2014

p2, catch the glow - 040 chilly breeze

dziś mam dla Was lakier, który mam dzięki Kamili. to p2 z limitowanej serii catch the glow. chilly breeze to coś pomiędzy zielenią a niebieskim (hm... morski? :P) z taką biało-złotą poświatą. właściwie jest to shimmer, ale taki bardzo drobny. niby trochę widać pociągnięcia pędzelka, co sugeruje, że to wykończenie frost, ale na żywo nie było ich tak bardzo widać, więc dla mnie to jednak shimmer. 
lakier nakłada się przyjemnie, do krycia potrzebne są 2 warstwy i szybko wysycha. na początku błyszczy, a potem z upływem dni nieco matowieje, co dodaje mu takiego satynowego uroku ;) no i muszę przyznać, że nie mam niczego podobnego w swoich zbiorach. kolor jest jednak dość niespotykany i bardzo mi się podoba. i tylko trochę żałuję, że nie mam jeszcze jakiegoś koloru z tej serii.

dodatkowo chciałam napisać też coś o pewnych zmianach na blogu. ostatnio nie mam za wiele czasu i notki rzadko się pojawiają, ale to chodziło za mną już od jakiegoś czasu. wiem, że zmiany widać od razu ;) ale chciałam zaznaczyć, że nowy nagłówek i tło to dzieło mojego Olka, któremu bardzo dziękuję :* wiem że byłam uparta i nieco hm... nieznośna jeśli chodziło o wybór kolorów i o wszystko, więc duży buziak za cierpliwość :* i jeszcze raz dziękuję! mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo mi podoba się bardzo :)

światło dzienne, paese utwardzacz diamentowy, 2 warstwy p2 - 040 chilly breeze, bez topcoatu

lubicie tego typu wykończenia? taką poświatę w lakierach? dla mnie to coś takiego nieoczywistego i jak najbardziej jestem na tak ;)

niedziela, 1 czerwca 2014

claire's - jazz

dziś mam dla Was lakier, który jest jak najbardziej odpowiedni na dzień dziecka ;) to jazz firmy claire's.
w fioletowej jogurtowej bazie mamy różnej wielkości brokat. wszystkie drobinki są z tych większych i głównie jest to brokat sześciokątny, czyli heksy. najmniejsze są białe, różowe i niebieskie, większe: żółte, różowe i niebieskie. gdzieniegdzie znajdziemy duże niebieskie kółka, z których niestety (albo i stety) schodzi niebieska... farba (?), w związku z czym w lakierze jest też pełno niebieskich śmieci, takich bardzo drobniutkich kropeczek. jak zobaczyłam to w domu, to bardzo mi się to nie spodobało. i lakier odstał swoje w szufladzie, ale kiedy w końcu przyszedł dzień jego debiutu na paznokciach, stwierdziłam, że te kropeczki jednak są urocze i wcale nie wyglądają źle.
co do nakładania, to może nie jest najłatwiej, bo drobinek jest baaardzo dużo, przez co lakier jest trochę glutowaty. po wyschnięciu mamy na paznokciach góry i doliny tworzące się z lakieru i drobinek, więc najlepiej nałożyć na to jakiś top, a żeby wszystko było idealnie gładkie to najlepiej 2 warstwy. ja nałożyłam jedną i taki efekt mi odpowiadał (zdjęcia bez topu znajdziecie na końcu posta). krycie jest niezłe, bo wystarczą 2 warstwy. a przez to, że baza jest taka jogurtowa, mamy do czynienia z efektem kanapki, co bardzo mi się podoba. czas wysychania jak na taki lakier też zaliczam na plus. 
no i proszę Was, on wygląda jak jogurt! jest świetny i bardzo dobrze mi się go nosiło :) 

światło dzienne, essence baza peel off, 2 warstwy claire's jazz, 1 warstwa topcoatu kinetics kwik kote
i jeszcze na koniec zdjęcia bez topcoatu

i zbliżenie na kciuka (też bez topu). w rolach głównych: kółko, z którego schodzi farba i niebieskie śmieci. i jak już mówiłam, te niebieskie kropeczki pasują do lakieru, ale kółka mogłyby jednak pozostawać całe niebieskie ;) choć tak naprawdę tyle się tam dzieje, że nawet schodząca farba mi tak naprawdę nie przeszkadza ;)
i jak Wam się podoba? wiem, że może nie jest to coś dla wielbicielek neutralnych lakierów, ale cieszę się, że na naszym rynku jest coraz więcej tego typu lakierów i jak widać mają one dużo fanów ;)

no i na koniec oczywiście życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka! :)

poniedziałek, 26 maja 2014

wibo, summer extreme nails - 533

dziś mam dla Was jeden z nowych odcieni wibo z serii summer extreme nails, a mianowicie numer 533. muszę przyznać, że podobają mi się te nowe butelki, są jakieś takie bardziej eleganckie od tych starych. dodam też, że jakoś przegapiłam moment, kiedy weszły do sprzedaży :P ale cieszę się, że w końcu na nie trafiłam i znalazłam ten odcień. trochę bałam się jego krycia, ale był taki ładny, że nie mogłam się powstrzymać (a i tak załapałam się jeszcze na rossmannową promocję -49%, więc po prostu nie mogłam go nie wziąć!)
maluje się przyjemnie, do krycia potrzebne są 3 warstwy, ale tak naprawdę 2 też wyglądają dobrze (na końcu są zdjęcia z 2 warstwami). ale przy malowaniu nałożyłam 2 warstwy, zrobiłam zdjęcia, nałożyłam topcoat i... stwierdziłam, że właściwie co mi szkodzi, dodam jeszcze jedną warstwę :P bo wtedy kolor jest praktycznie identyczny jak w butelce. co do koloru... u mnie na komputerze jest on trochę za jasny i wiem że wszystko zależy od ustawień monitora, ale to taki chabrowy mocny granat z całą masą niebieskiego shimmeru. a jeśli widzicie co innego, to musicie uwierzyć mi na słowo ;) 
to co mnie pozytywnie zaskoczyło to to, jak ładnie błyszczy po wyschnięciu (choć jak nałożyłam wibo na kwika to jakoś błyszczał mniej...) i jeszcze przez tą moją kanapkę z topcoatem  lakier wygląda jakby była go jakaś nie wiadomo jak gruba warstwa, ale tak naprawdę to trochę wina kwika, bo on tworzy taką jakby żelową powłokę... dobra nie zgłębiam się już w to tłumaczenie, mam nadzieję, że ktoś mnie rozumie :P a jak nie, to odsyłam do zdjęć na końcu, gdzie są 2 warstwy lakieru i widać, że z samego lakieru nie tworzy się taka "buła" ;)

światło dzienne, paese utwardzacz z żelazem, 2 warstwy wibo 533, 1 warstwa topcoatu kinetics kwik kote, 1 warstwa wibo 533
a poniżej jeszcze 2 warstwy wibo 533. widać jak błyszczy i jaki jest gładki. no i właściwie mogłam tak to zostawić, ale chciałam, żeby kolor był głębszy ;)
i jak Wam się podoba ten granat? macie jakieś lakiery z nowych serii extreme nails?

piątek, 23 maja 2014

golden rose, carnival - 12

dziś pokażę Wam najciekawszy (moim zdaniem) topper golden rose z serii carnival. to numer 12. właściwie od samego początku wiedziałam, że musi być mój. połączenie drobinek jest dziwne i niespotykane, ale przez to ciekawe. właściwie to jedyny taki rodzynek wśród carnivali.
numer 12 to bezbarwna baza, a w niej turkusowy sześciokątny brokat w 3 rozmiarach, białe drobne niteczki, czarne heksy i duże czerwone. jest to dość niespotykana kombinacja brokatu jak na nasz rynek, ale bardzo się cieszę, że można ten lakier u nas dostać :) 
co do samego malowania, to dużo drobinek nabiera się na pędzelek (na zdjęciach mam 1 warstwę!), co jest dużym plusem tego lakieru. czasem te czerwone trzeba wyławiać, ale jest ich najmniej, więc właściwie nic dziwnego. drobinki też całkiem równo się rozkładają. lakier szybko wysycha, a po wyschnięciu jest dość gładki, więc raczej nie ma obaw, że brokat będzie gdzieś odstawał, chyba że macie bardzo wypukłą płytkę.

lakiery golden rose dostaniecie na ich wyspach firmowych lub w sklepie internetowym

światło dzienne, paese utwardzacz z żelazem, 2 warstwy bell glam wear 513, 1 warstwa golden rose carnival 12, bez topcoatu
podobają Wam się takie szalone połączenia drobinek w lakierach, czy jednak nie bardzo? ;)
ja jestem ich wielką fanką i, jak już pisałam, cieszę się, że można u nas dostać takie lakiery
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...