czwartek, 6 czerwca 2013

projekt trendy - paski (tydzień 7)

no i przyszedł czas na ostatni (siódmy) tydzień projektu trendy organizowanego przez Nikę z dailynailspiration.blogspot.com. szkoda, że tak szybko się to skończyło, bo bardzo podobał mi się ten projekt i cieszę się że brałam w nim udział :)

ale pora na bohatera dzisiejszej notki czyli paski! na początku miały powstać przy pomocy różowego pisaka z barry m, który wczoraj do mnie przyszedł, ale nie spodobało mi się to co wyszło więc wszystko zamazałam i nawet chwilę się wahałam czy nie wrzucić takich maziaji na bloga, ale stwierdziłam, że nie! od początku chciałam zrobić paski metodą taśmową, no i tak też się stało ;) zmyłam maziaje i wzięłam się do roboty. najpierw pomalowałam paznokcie czarnym my secret 121, nałożyłam kwika i pocięłam taśmę izolacyjną na paski różnej szerokości. nakleiłam na paznokieć i pomalowałam niebieskim bell glam wear neon colour 06. potem kiedy lakier był jeszcze mokry odklejałam wszystkie paski. no i tak każdy paznokieć po kolei. później na górę jeszcze raz kwik :) a oto co powstało:
oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie chciała czegoś poprawić. a wiecie chyba jak to jest kiedy zaczynacie poprawiać i już wiecie że to był błąd, bo z każdym kolejnym ruchem jest coraz gorzej? no więc zaczęła się babranina przy środkowym palcu, co widać przy skórkach, bo kwik tak szybko schnie że już właściwie nic nie mogłam poprawić... no i taki już został... poszarpaniec :P a też na niego nałożyłam tego kwika za dużo i jakoś spłynął robiąc takie wybrzuszenie na jednym pasku... ;P ale no mówi się trudno. ale środkowy palec... dziś życie mi go cały dzień pokazuje. to zdecydowanie nie jest mój dzień :P
choć paski wyszły dość fajnie :) i trochę je sobie ponoszę

co myślicie? :)

dodam jeszcze że wszystkie prace pozostałych dziewczyn ze wszystkich tygodni możecie oglądać na blogu u Niki

środa, 5 czerwca 2013

my secret - 169 candy (pachnący)

jak tylko miałam okazję, zawitałam do natury po nową pachnącą serię lakierów my secret. właściwie od początku wiedziałam że kupię je wszystkie :P bo po prostu lubię pachnące lakiery. i chociaż już przejechałam się na tym 2 razy (przy jednym różanym śmierdzielu z h&mu i pomarańczowym softerze - którego zapach przeszkadza chyba tylko mi :P) to i tak pognałam czym prędzej po tą serię. i nie żałuję bo wszystkie te lakiery mają bardzo ładne zapachy, ale też i kolory. jak już pisałam na fb kolory tej serii są niby zwyczajne, ale jednak takie nieoczywiste. ten na przykład niby różowy, ale nie mam nic takiego w swoich zbiorach :)

bo dziś bohaterem jest pierwszy z lakierów pachnących my secret - 169 candy. kolor może nie przypomina cukierka, ale różowy, więc coś w tym jest ;) i właśnie niby różowy, ale on jest taki jakby bordowy? trochę taka malina, ale nie do końca. za to na pewno jest to bardzo ładny i elegancki odcień. i to tego pachnie! jak głosi napis na buteleczce - pachnie podczas wysychania, ale też i kilka godzin po wyschnięciu. malowałam paznokcie wczoraj wieczorem i dziś rano, jak się w nie wwącham :D to nadal delikatnie pachną. zapach jest delikatny, niedrażniący. lekko cukierkowy, ale dla mnie jednak bardziej owocowy.
do pełnego krycia potrzebne są 2 warstwy i dosyć szybko wysycha. jednak jak mówiłam, malowałam paznokcie przed snem i niestety na kciuku odbiły mi się włosowe wzorki. no ale mówi się trudno. dziwnie się czułam nie mogąc użyć top coatu przyspieszającego wysychanie :P ale on pachnie, no więc co poradzić. wybaczam mu te odgniotki ;)
może i włosy odbiły się na nim w nocy (tylko na części paznokcia), ale zdecydowanie mu to wybaczam, bo zobaczcie jak pięknie się prezentuje :) 
lubicie zapachowe lakiery? :)
i jak Wam się podoba candy? jesteście na tak, czy raczej na nie?
bo ja MUSZĘ powiedzieć, że jeśli lubicie zapachowe lakiery to ten jak najbardziej Wam polecam :)

pozdrawiam ciepło

niedziela, 2 czerwca 2013

projekt trendy - neopastele (tydzień 6)

kolejny (już przedostatni!!) tydzień projektu u Niki. tematem są neopastele. a są to, jak uświadomiła mnie Marta, kolory które są pastelowe ale właściwie też są neonami, czyli po prostu dają po gałach :P na początku myślałam o połączeniu pasteli i neonów. no a koniec końców wyszło z tego coś takiego. kciuka nie ma, bo nadal mam na nim żyrafkę i trochę szkoda mi ją jeszcze zmywać ;)
dodam też że to mój debiut jeśli chodzi o gradient (choć jeden już tu był kiedyś z okazji walentynek, ale prawie nie było go widać) i muszę przyznać że właściwie nie jest to takie trudne i nawet aż tak bardzo się przy tym nie ubrudziłam a efekt jest piękny :)
a. i jest to też debiut "spływającej farby" bo już wcale nie wyszło tak ładnie i wbrew pozorom nie jest takie łatwe jak by się mogło wydawać ;p
serduszko wycięłam w taśmie izolacyjnej złożonej na pół a potem przykleiłam taki szablon do paznokcia. kropki zrobione sondą.
dodam że jeszcze teraz jestem chora i już naprawdę nie mam siły siedzieć przed kompem. więc dobranoc i po prostu zostawiam Was ze zdjęciami. w świetle dziennym.



sobota, 1 czerwca 2013

paznokciowy dzień skittles :)

skubnij tęczy, spróbuj tęczy :)
czyli dzień dziecka i skittlesowe paznokcie. wszystkiego najlepszego dzieciaki!! nie wiem jak Wy, ale ja mimo tych moich 24 lat, dzień dziecka nadal traktuję z wielką powagą i zawsze go obchodzę! chyba będę dzieckiem do końca życia :D no cóż niektórzy chyba po prostu już tak mają. no i nie mogłam przejść obojętnie obok paznokciowego dnia skittles. choć to nie jest moje pierwsze podejście do tego tematu ;) i na pewno nie ostatnie.
no i wybaczcie mi te suche skórki, nie wiem co się z nimi dzieje. ale walczę z tym!
a! ten różowy z palca wskazującego jest naprawdę różowy, tu wyszedł jakoś dziwnie za czerwono...
użyte lakiery:
- różowy bell 403
- seledynowy kiko 389
- fioletowy kiko 330
- żółty avon lemon sugar
i żyrafa!! 
- barry m nail art pen (czarny)
- niebieski (tło) wibo gel like 7 blue lake
- beżowy manhattan 12g
- brązowy wibo trend edition arctic expression 6 

a wszystko w ramach akcji
a Wy? macie dzisiaj skittlesy na paznokciach ;) ?

piątek, 31 maja 2013

golden rose holiday - 53

piaseczki piaseczki piaseczki. bardzo przypadły mi do gustu :) nie tak żeby wykupować wszystkie, ale mam po jednym z kilku firm. i mimo że są wszechobecne na blogach zupełnie nie mam ich dość i mam nadzieję, że Wy jeszcze też nie :P bo dziś pokażę Wam mój pierwszy piasek z golden rose, z numerem 53. mam go z wymiany z Martą, kiedy to ostatnio znowu się spotkałyśmy z Kamilą i tym razem także Zosią. było bardzo fajnie, ale nie wiem czy chcecie czytać kolejną relację ze spotkania ;) może w niedługim czasie pokażę Wam po prostu co wróciło ze mną do domu z tego spotkania. a dodam że są to cudeńka! ;) ale wspólne chodzenie po sklepach i lakierowe rozmowy są naprawdę świetną sprawą. jeśli zastanawiacie się czy wziąć udział w takim spotkaniu na żywo, to nie wahajcie się ani chwili dłużej :)
a teraz jednak wracając do piaskowego golden rose, to chcę jeszcze tylko zauważyć że bardzo mi się podoba i wiem że to nie będzie mój ostatni piasek z tej firmy ;)
sprawy techniczne:
nakłada się bezproblemowo, nie zalewa skórek. konsystencja niby rzadka ale doskonale się z nią współpracuje. kolor to przy jednej warstwie taki czerwony róż, jednak gdy nałoży się 2 warstwy wygląda zdecydowanie jak czerwień. ma w sobie mnóstwo złotych drobinek. nie jest to drobny brokat ani shimmer, właściwie nie wiem co to. chyba po prostu: drobinki ;)
schnie dość szybko, a po wyschnięciu jest bardzo przyjemny w dotyku :)

i pora na zdjęcia ;) najpierw pokażę Wam takie, gdzie jest jedna warstwa, bo tak podoba mi się zdecydowanie bardziej, mimo prześwitów

światło dzienne, nail tek II, 1 warstwa golden rose holiday 53
i dwie warstwy, wtedy widać że jest zdecydowanie bardziej czerwony (ale pewnie większość z Was będzie go wolało w takiej zupełnie kryjącej wersji ;) )
i jeszcze w słońcu:
i jak Wam się podoba?
mnie zdecydowanie bardziej podoba się jak jest nałożona jedna warstwa, bo wtedy jest bardziej różowy. i jak się go umiejętnie nałoży to nie widać wtedy prześwitów. a taki kolor jak są dwie warstwy kojarzy mi się z ogniem i lawą ;)

czwartek, 30 maja 2013

rimmel - 444 french lingerie

dziś prawie golasy :P czyli przedstawiam Wam french lingerie od firmy rimmel. zdobyłam go na wyprzedaży u Agaty (kilk!) i zdecydowałam się na niego właściwie przypadkowo. ale bardzo się z tego cieszę :) 
rzadko noszę takie paznokcie, ale czasem jak nie mam czasu pomalować kolorowym lakierem, to ratuję się takim :P choć ten odcień bardzo pozytywnie mi się kojarzy, bo w czasach gimnazjum (o boże jak to było dawno...) miałam bardzo podobny lakier z inglota. tylko nie wiem jaki miał numer, ale jak już sobie o nim przypomniałam to będę musiała poszukać tego numeru ;) 
ale do rzeczy... ;) french lingerie pewnie nigdy nie pokryje paznokci zupełnie. ja mam nałożone 2 warstwy i widać przebarwienia na paznokciach i wyraźnie odcinający się pasek przy skórkach, który przebarwiony nie jest :P pewnie przy trzech warstwach efekt byłby lepszy, ale mi nie przeszkadzają aż tak bardzo takie wielokolorowe paznokcie. bo rimmel sprawia że wyglądają ładnie i schludnie. takie przynajmniej odnoszę wrażenie ;) i przez to że jest taki mleczno-różowy jakby trochę optycznie wybiela płytkę i przebarwienia nie są tak bardzo widoczne. no i wszyscy twierdzą, że nie mam nic na paznokciach i słyszę tylko komentarze, jak np. "no nie wierzę! nie czujesz się tak... goło?"
co do spraw technicznych: schnie dość szybko, co widziałam przy pierwszej warstwie, bo przy drugiej już nie miałam czasu :P ma też szeroki pędzelek, który bardzo ułatwia malowanie. smuży trochę przy pierwszej warstwie, ale druga wszystko wyrównuje. bez topu bardzo ładnie błyszczy sam z siebie. no i będzie transparentny, niezależnie od tego ile warstw nałożycie. a teraz czas na zdjęcia :)

światło dzienne, 2 warstwy rimmel 444 french lingerie, 1 warstwa kinetics kwik
i co Wy na to? :) lubicie ponosić czasem takie naturalne paznokcie?

jak ktoś szuka lakieru, który daje efekt "schludnych" paznokci, to jak najbardziej polecam ten :)

sobota, 25 maja 2013

projekt trendy - etno (tydzień 5)

jak ten czas leci! to już piąty tydzień projektu trendy. czas na etno! i tu pojawił się mały problem. bo ja chyba nie do końca wiem co to jest etno (?). wujek google tym razem zrobił mi wodę z mózgu. bo ja wiem co to są etniczne wzory. tak z grubsza. ale teraz pełno jest tego w pastelach i w jakichś udziwnieniach. więc właściwie postanowiłam, że zrobię coś z czym kojarzy mi się etno. kiedyś miałam taki mały "indyjski" plecak. zresztą jest dużo takich rzeczy. i właściwie to była moja inspiracja. nie do końca mi to wyszło, bo zaczęłam robić wzorki na spontanie. i jedyne co zgadza się z moją inspiracją to to że jest kolorowo i jest dużo wzorów :P
to może przejdźmy do zdjęć...
i jeszcze prawa ręka, bo tym razem powstała :P choć od razu widać, że jest nieco gorzej :P choć starałam się jak mogłam. a no i już oczywiście zrobiło się ciemno, więc tu już będą tylko zdjęcia z fleshem ;)
i na koniec jeszcze obie ręce
choć właściwie nie wygląda to razem źle, to jakoś nie do końca jestem zadowolona z tego zdobienia :/ ale może się przyzwyczaję :P

użyte lakiery:
- niebieski - bell glam wear neon colour 06
- zielony ciemny - kiko 296
- zielony jasny - golden rose rich color 36
- fioletowy - sensique 166
- różowy - essie - status symbol
- żółty - miyo sunny
i pisak barry m nail art pen :)

co o tym myślicie? i podstawowe pytanie: czy to jest etno? :P

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...