hej hej. dziś chcę Wam pokazać lakier kiko, a dokładniej violet microglitter z numerem 255. ale na początku muszę napisać, że uwielbiam lakiery kiko. po raz pierwszy trafiłam na nie we Włoszech i uwaga w Mediolanie! a jakże ;) no w końcu to kiko milano. było to dobrych parę lat temu (4!) i były to czasy kiedy szukałam ładnego zielonego lakieru, bo prawie nigdzie ich nie było :P cała uradowana kupiłam wtedy 296 meadow green i nadal bardzo go lubię i mam go do dziś. bardzo cieszę się, że w arkadii w Warszawie otworzył się pierwszy salon kiko w PL. bo do tej pory te lakiery miałam głównie z zza granicy, najczęściej od koleżanek, które wyjeżdżały tam gdzie kiko było dostępne :P i tak też było z tym lakierem, mam go dzięki Sylwii :) dziękuję :*
violet microglitter jest piękny. jak rozgwieżdżone niebo, tyle że fioletowe. jest dość ciemny, ale mieni się i połyskuje. ma w sobie holograficzny pyłek i trochę drobnego holo brokatu. zdecydowanie nie jest to lakier holograficzny, ale pięknie mieni się w słońcu :) do krycia potrzeba 2 warstw, wysycha dość szybko, ale po wyschnięciu jest chropowaty (dla zainteresowanych, zdjęcia na końcu), więc warto nałożyć na niego jakiś dobry, najlepiej gęsty top. nie wiem co mogę o nim jeszcze powiedzieć, bardzo mi się podoba i mogłabym mieć każdy kolor świata w wydaniu z takimi drobinkami :)
światło dzienne, odżywka nail shot, 2 warstwy kiko 255 violet microglitter, 1 warstwa topcoatu kinetics kwik kote

i w słońcu:
i chropowatość ;) zdecydowanie należy nałożyć na niego top
znacie/macie/lubicie? :) no i przyznać się, kto już był w kiko w arkadii? :D
muszę też napisać, że ostatnio o tym lakierze przypomniała mi Iza, bo u mnie leżał tak długo i czekał na swoją kolej, a jest taki ładny! ale w końcu się doczekał :)




























































