niedziela, 17 listopada 2013

projekt kreuj ciąg dalszy (tydzień 1)

po wczorajszych pięknych pazurkach pora na coś "zwykłego", czy raczej może nie... bo zauważyłam ostatnio razem z aalimką, że jak nie biorę udziału w żadnym projekcie to rzadko kiedy robię zdobienia. no jakoś tak wychodzi, w sumie sama nie wiem dlaczego. ale dlatego tym bardziej się cieszę, że biorę teraz udział w projekcie Kreuj ciąg dalszy... u Cherry nails :)

niestety nie wyszło to do końca tak jak chciałam. tzn chciałam, żeby to TAK wyglądało, ale jakoś coś mi się nie podoba... no nie wiem. może to nie mój dzień. bo skórki suche, kwik ściągnął lakier i rozmazał mi wzór na małym palcu... no i już zaczynało się ściemniać... no ale nic. może po prostu za bardzo się przyzwyczaiłam do moich pazurków zombie i powinnam do nich wrócić [haha]
a do tego blogger znowu zmienia mi coś w zdjęciach, choć mam wyłączoną autokorektę :/ no dobra. przepraszam Was, to już koniec narzekań :P 
tydzień pierwszy to ten kształt:
(a klikając w banner przeniesiecie się na bloga Cherry nails, gdzie możecie dowiedzieć się więcej o projekcie i zobaczyć prace pozostałych dziewczyn)

sobota, 16 listopada 2013

kochanie, złamałam paznokieć... czyli ZOMBIE nails

hej hej!
dziś jak obiecywałam Wam ostatnio, wrzucam moje ostatnie dzieło :D nie jest ono piękne i właściwie ciężko nazwać to zdobieniem, ale powstało, to chcę się nim z Wami podzielić. jest brzydkie, ohydne i trochę obleśne, ale no cóż... ;) no i wiem, że już dawno po halloween, ale dopiero teraz byłam na halloweenowej imprezie i właśnie na nią do "zdobienie" powstało ;) pazurki zombie. i właściwie dziś wyjątkowo krótko, zapraszam Was na zdjęcia ;) najpierw są te... klimatyczne :P a później jeszcze trochę z fleshem, bo niestety było już ciemno. no. to koniec gadania.

a, i może tylko ostrzegę Was jeszcze raz, to NIE BĘDZIE ładne...


i jako bonus wrzucam zdjęcie PO, czyli jak bezmyślnie ściągnęłam moje piękne pazurki na siłę, niszcząc przy tym nieco płytkę paznokci... ale na szczęście tylko kilku i to nie jakoś drastycznie. ale takie to już są genialne pomysły :P aaaa, a ta latająca wata miała dawać wrażenie "mięcha" po oderwanym paznokciu. na środkowym trochę to widać ;)
a jakby ktoś był ciekawy to użyłam przy tym "zdobieniu": czerwonego lakieru eveline, bordowego miss x, żółtego miyo, tipsów i kleju donegala, wacika i ciemnobrązowego cienia z vipery :) a no i sondy i cienkiego pędzelka do nakładania "krwi".
szukałam wcześniej tutoriali na yt i znalazłam jeden, na którym chyba najbardziej się wzorowałam jeśli chodzi o wygląd paznokci. no poza ich postrzępieniem, bo najzwyczajniej nie chciałam zrobić sobie krzywdy :P no i użyłam czego innego, no ale w końcu jestem lakieromaniaczką :D
a dla zainteresowanych, ten tutorial można zobaczyć TU (klik)

wiem, że to nieco hm... drastyczny post i może nie każdemu się spodobać, ale myślę, że to niezły pomysł na efektowne "ozdobienie" swoich paznokci na halloweenową czy po prostu tematyczną imprezę. w końcu nie zawsze wszystko musi być ładne i oh ah.

to pozdrawiam spod ziemi i dajcie znać jak wrażenia ;)

wtorek, 12 listopada 2013

colour alike - 497 jeżyce (PZN)

dziś mam dla Was jeden z lakierów holo z najnowszej kolekcji colour alike - PZN. jest to kolekcja poświęcona miastu Poznań i nazwy lakierów (na które był konkurs na fanpage'u colorowo na fb o TU) są związane z tym miastem. fiolet z pigmentem holograficznym to numer 497 nosi nazwę jeżyce.
jak już zdążyliście się pewnie naczytać na innych blogach [albo i nie ;) ], lakiery holo z kolekcji PZN dają efekt rozproszonego holo (nie linearnego, z jakim mamy na ogół do czynienia), czyli nie widzimy "liniowej" tęczy, za to drobinki błyszczą i mienią się wieloma kolorami dość hm... niekontrolowanie ;) jednak bardzo podoba mi się taki efekt, bo nie jest aż tak nachalny. jest ciekawy i kontrowersyjny, ale dość stonowany. tym bardziej, że jak każde holo, w cieniu jeżyce nie zdradzają swojej prawdziwej natury ;)
do pełnego krycia wystarczą 2 warstwy, choć na upartego może być to jedna. lakier jest dość gęsty, ale przyjemnie się nim maluje, bo ma wygodny pędzelek. no i dość szybko wysycha. kolor to dość ciemny, można powiedzieć przykurzony fiolet, ale właściwie w każdym świetle wygląda inaczej ;)
i szczerze powiem, że wiązałam ogromne nadzieje z tym kolorem i na początku czułam się trochę rozczarowana, bo przy granacie i morskiej zieleni z tej serii, fiolet wypada moim zdaniem najsłabiej, jednak teraz zwracam honor ;) jak mam go na paznokciach, to muszę powiedzieć, że jest naprawdę piękny i bardzo się cieszę, że go mam :)

ten i inne lakiery colour alike możecie kupić na stronie internetowej www.colorowo.pl (klik)

światło dzienne, paese tlenowy wybielacz, 2 warstwy colour alike - 497 jeżyce, bez topcoatu
tak, to niżej to też światło dzienne, tylko przy innej pogodzie
a tu widać różowo-fioletową poświatę, która jest czasem widoczna na paznokciach, jednak na zdjęciach gdzieś się schowała ;)

no i rozproszona tęcza :)
i jeszcze w słońcu
starałam się jak mogłam (i znów wyszedł post-tasiemiec), żeby pokazać Wam jaki jest piękny, ale na żywo wygląda naprawdę jeszcze lepiej :) więc jak ktoś się waha nad jego zakupem, to po prostu klikajcie "dodaj do koszyka" ;)

piątek, 8 listopada 2013

hean - 214, kolekcja karnawałowa (limited edition)

jak tylko pojawiła się zapowiedź karnawałowej kolekcji lakierów hean, wiedziałam, że muszę mieć przynajmniej 2. skończyło się na 3, czyli jak zwykle :D i tak szczerze powiem, że ten na początku nie przypadł mi do gustu. jakoś kolory drobinek, no tak wymieszane nie do końca do mnie przemawiały. wydawało mi się, że to trochę za dużo na raz, ale koniec końców zamówiłam i tego gagatka i naprawdę na paznokciach podoba mi się o wiele bardziej, niż w buteleczce :) robiłam mu testy na różnych bazach, ale najbardziej spodobał mi się na bieli i właśnie w wersji matowej (tym bardziej, że zbiegło się to w czasie z kupnem topu matującego lovely ;) )
numer 214 to lakier, który kojarzy mi się z clownami i u mnie jego robocza nazwa to właśnie "clown" :D sama nie wiem, ale to chyba przez te kolory. jakoś tak kojarzy mi się z confetti, z cyrkiem i właśnie clownami ;) a sam lakier to przezroczysta baza z czerwonym brokatem paskowym, białymi i czarnymi kwadratami i 3 kolorami heksów: niebieskimi, żółtymi i biało-żółto-zielonymi :D brokat nakłada się różnie, raz jest go na pędzelku mało, raz dużo, ale jak mamy mniej wystarczy zanurzyć go parę razy w butelce i jest odpowiednia ilość. do nakładania go na paznokcie trzeba mieć trochę wprawy, ale rozkłada się dość równomiernie. i jak na tego typu lakier szybko wysycha :) ale warto dodać, że mimo iż brokatu nakłada się dużo, to jednak jest to typowy topper, czyli nie uzyskamy nigdy pełnego krycia

ten lakier, jak i całą kolekcję karnawałową możecie kupić na stronie internetowej hean o TU (klik). produkty hean zdarzają się także stacjonarnie w niektórych drogeriach. a o wszystkich nowościach możecie dowiedzieć się na bieżąco z heanowym fanpage'u na fb TU (klik).

światło dzienne, paese - tlenowy wybielacz, 2 lub 3 warstwy bieli od claire'sa, 1 warstwa kwika kinetics, 1 warstwa hean 214, 1 warstwa topu matującego lovely
jeszcze na koniec mam dla Was zdjęcia w błyszczącej wersji. pierwsze 2 bez topu. wtedy brokat nieco odstaje, ale nie haczy, powierzchnia jest po prostu nieco chropowata
i wersja błyszcząca z topem :)
i taki mały bonus, czyli mocno robocze zdjęcie (więc wybaczcie skórki i takie tam) clowna, czyli 214-ki na różnych kolorach. jakoś próbowałam najpierw dobierać bazę pod kolor drobinek, ale no nie wiem. dalej próbuję czasem z innymi kolorami bazy, ale jednak na białym clown wygląda najlepiej :) tak najbardziej clownowo :D
a Wam 214-ka bardziej podoba się w macie czy błysku? no i czy w ogóle Wam się podoba? albo może są jakieś kolory, na których chcecie zobaczyć tego małego clowna ;) ?

no i jak zwykle wyszedł mi post tasiemiec :D ale tak to jakoś jest, jak mam małe przerwy od pisania :P potem jakoś próbuję skumulować to wszystko. a raczej rozpisuję się o taaaaaaak.
no nic. na dziś to już koniec ;) pozdro600

niedziela, 3 listopada 2013

delia coral prosilk kropki - M05 (limited edition)

jest to jeden z moich ostatnich nabytków. mam z tej serii jeszcze ciemny róż i szary, ale jakoś nie doczekały się póki co na debiut na paznokciach :P a ten mnie zauroczył na tyle, że wylądował na nich pierwszy. myślałam o nałożeniu go na bazę w podobnym kolorze, jednak po wstępnych testach stwierdziłam, że podoba mi się właśnie w wersji solo. trzeba było nałożyć 3 warstwy i to całkiem grube, ale odczekałam pomiędzy nimi aby sobie spokojnie wyschły (a lakier schnie dość szybko) i nie ma efektu "buły" na paznokciach.
M05 z limitowanej edycji "kropki" to żelkowa, dość transparentna baza w kolorze przykurzonej morskiej zieleni. w niej zatopione są heksy przeróżnej wielkości. największe czerwone i morskie, mniejsze srebrne holograficzne, jeszcze mniejsze granatowe i srebrne, drobne morskie i złote i maleńkie srebrne. sami widzicie, jest tego dużo ;) ale mnie bardzo się ten efekt podoba. i kojarzy mi się z morską otchłanią, głębią, z rybkami i z rafą :)
brokatu właściwie nie trzeba łowić, bo przeważnie nabiera się go dużo na pędzelek. ale trzeba uważnie rozkładać drobinki. maluje się przyjemnie, jak już mówiłam - lakier dosyć szybko wysycha, nawet mimo nakładania dość grubych warstw. po wyschnięciu brokat nieco odstaje, tworząc chropowatą (ale nie haczącą ;) ) powierzchnię, więc warto nałożyć topcoat. wtedy powierzchnia się wyrównuje, co daje taki bardziej delikatny efekt ;)

światło dzienne, essence - baza peel off, 3 warstwy delia coral prosilk M05, 1 warstwa topu kinetics kwik
i jeszcze kilka zdjęć bez topu. sami widzicie, że drobinki wtedy nieco odstają i wygląda to nieco topornie, ale co kto lubi ;) ja akurat wolałam później nałożyć top
polubiliście się z tym koleżką tak jak ja? :)
mnie bardzo urzekł i bardzo cieszę się, że go kupiłam :) choć to moje początki z lakierami delii to zaliczam je do całkowicie udanych.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...